Anwil Włocławek rozegrał dobre spotkanie przeciwko Krasnyje Krylia Samara w 4. kolejce EuroCup. Włocławianie przez długi czas walczyli z naszpikowanym gwiazdami zespołem z Rosji jak równy z równym, ale tacy koszykarze jak Primoz Brezec zrobili różnicę i wicemistrzowie Polski przegrali 83:98.
Anwil Włocławek rozegrał dobre spotkanie przeciwko Krasnyje Krylia Samara w 4. kolejce EuroCup. Włocławianie przez długi czas walczyli z naszpikowanym gwiazdami zespołem z Rosji jak równy z równym, ale tacy koszykarze jak Primoz Brezec zrobili różnicę i wicemistrzowie Polski przegrali 83:98.
Dobra współpraca zawodników obwodowych z Paulem Millerem na początku spotkania sprawiła, że Anwil prowadził z Krasnyje Krylia Samara 5:4. Miller otrzymywał piłkę w dogodnych pozycjach i albo kończył wsadem, albo rzucał z pół dystansu. Amerykanin nie był jedynym skutecznym zawodnikiem wicemistrzów Polski. Wtórowali mu także Andrzej Pluta i Nikola Jovanović. Po dobrym wejściu pod kosz kapitana Anwilu i jego akcji 2+1 było 13:11 dla gospodarzy.
Anwil nie mógł poradzić sobie tylko z Geraldem Greenem. Zwycięzca konkursu wsadów NBA z 2007 roku łatwo mijał swoich rywali i wysoko wychodził w powietrze, oddając przy tym celne rzuty z bliskiej, jak i dalszej odległości. Po siedmiu punktach tego koszykarza pałeczkę w ekipie rosyjskiej przejął olbrzymi Primoz Brezec. Słoweniec był nie do zatrzymania od koszem i trzy razy z rzędu zdobywał punkty dla drużyny z Samary, w tym dwa razy z faulem. Po jednej z jego akcji na trzy minuty i 20 sekund przed końcem pierwszej kwarty było 22:13 dla gości.
Pod koniec pierwszej kwarty na parkiecie pojawił się Qyntel Woods. Były zawodnik Asseco Prokomu Gdynia w kilku akcjach próbował grać sam, ale nie wszystkie jego zagrania były skuteczne. Z drugiej strony Anwil zaczął odrabiać straty. Trójkę trafił D.J. Thompson, a chwilę później minimalnie linię oddaloną od kosza o 6,75 m przekroczył Łukasz Majewski trafiając z dalekiego półdystansu, przy okazji zmniejszając przewagę gości do czterech punktów (26:30).
Gra włocławian zaczęła wyglądać coraz lepiej. Wicemistrzowie Polski umiejętnie dzielili się piłką, dzięki czemu było już tylko 33:32 dla Kranyje Krylia, ale niepotrzebne straty nie pozwalały ekipie prowadzonej przez trenera Krzysztofa Szablowskiego wyjść na prowadzenie. Udało się dopiero na niecałe trzy sekundy przed końcem pierwszej połowy. Faulowany Andrzej Pluta wykorzystał dwa rzuty wolne i Anwil prowadził po 20 minutach gry 36:35.
Tuż po przerwie włocławianie próbowali budować swoją niewielką przewagę nad rywalem. Z półdystansu trafiali Miller i Jovanović i włocławianie prowadzili 40:37. Krasnyje Krylia szybko jednak odpowiedziała swoim. Szybkie akcje tego zespołu, celne trójki i wykorzystywanie arcyskutecznego Brezeca dały temu zespołowi dziewięć punktów z rzędu i szybko zrobiło się 46:40 dla gości.
Rosjanie prowadzili już nawet 48:40, ale Anwil znów złapał swój rytm. Skuteczni na linii rzutów wolnych byli Pluta i Miller, a dodatkowo włocławianie zaczęli trafiać za trzy punkty. W dwóch kolejnych akcjach Chris Thomas i Andrzej Pluta rzucili zza linii 6,75 m i gospodarze prowadzili 50:48. Sytuację w swoim zespole uspokoił jednak Brion Rush, którego osiem kolejnych punktów odzyskało prowadzenie ekipy z Samary.
Oba zespoły w niecałe cztery minuty trafiły aż siedem razy za trzy punkty. Czterokrotnie uczyli to włocławianie, którzy po takim właśnie rzucie Dardana Berishy prowadzili 59:56 na minutę przed końcem trzeciej kwarty.
Krasnyje Krylia znów jednak zaczęła odskakiwać. Świetnie na dystansie czuł się Aleksander Anisimow, który w połowie czwartej kwarty miał już na swoim koncie pięć trafiony rzutów z dystansu. Pod koszem nie do zatrzymania był w dalszym ciągu Primoz Brezec. Słoweniec trafiał po prostu wszystko i w 36. minucie gry miał 23 punktów (10/10 za 2) i aż 12 zbiórek. Dzięki grze tej dwójki goście prowadzili 80:67.
Na to Anwil odpowiedzi już nie znalazł. Gospodarze dzielnie walczyli przez cały mecz z dobrze dysponowanym rywalem, ale w końcówce siła rywala przesądziła. Krasnyje Krylia Samara zwyciężyła we Włocławku 98:83, całkowicie pozbawiając ekipę z Kujaw szans na awans do następnej rundy.
Anwil Włocławek - Krasnyje Krylia Samara 83:98 (19:26, 17:9, 25:28, 22:35)
Anwil: Miller 19, Pluta 15, Thomas 15, Jovanović 12, Majewski 7, Thompson 6, Berisha 5, Hicks 4, Celej 0, Modrić 0.
Krasnyje Krylia: Breżec 25, Green 22, Rush 18, Anisimov 16, Davidson 8, Nesterov 4, Kuzyakin 3, Woods 2, Amadou 0, Fomin 0.
Anwil nie mógł poradzić sobie tylko z Geraldem Greenem. Zwycięzca konkursu wsadów NBA z 2007 roku łatwo mijał swoich rywali i wysoko wychodził w powietrze, oddając przy tym celne rzuty z bliskiej, jak i dalszej odległości. Po siedmiu punktach tego koszykarza pałeczkę w ekipie rosyjskiej przejął olbrzymi Primoz Brezec. Słoweniec był nie do zatrzymania od koszem i trzy razy z rzędu zdobywał punkty dla drużyny z Samary, w tym dwa razy z faulem. Po jednej z jego akcji na trzy minuty i 20 sekund przed końcem pierwszej kwarty było 22:13 dla gości.
Pod koniec pierwszej kwarty na parkiecie pojawił się Qyntel Woods. Były zawodnik Asseco Prokomu Gdynia w kilku akcjach próbował grać sam, ale nie wszystkie jego zagrania były skuteczne. Z drugiej strony Anwil zaczął odrabiać straty. Trójkę trafił D.J. Thompson, a chwilę później minimalnie linię oddaloną od kosza o 6,75 m przekroczył Łukasz Majewski trafiając z dalekiego półdystansu, przy okazji zmniejszając przewagę gości do czterech punktów (26:30).
Gra włocławian zaczęła wyglądać coraz lepiej. Wicemistrzowie Polski umiejętnie dzielili się piłką, dzięki czemu było już tylko 33:32 dla Kranyje Krylia, ale niepotrzebne straty nie pozwalały ekipie prowadzonej przez trenera Krzysztofa Szablowskiego wyjść na prowadzenie. Udało się dopiero na niecałe trzy sekundy przed końcem pierwszej połowy. Faulowany Andrzej Pluta wykorzystał dwa rzuty wolne i Anwil prowadził po 20 minutach gry 36:35.
Tuż po przerwie włocławianie próbowali budować swoją niewielką przewagę nad rywalem. Z półdystansu trafiali Miller i Jovanović i włocławianie prowadzili 40:37. Krasnyje Krylia szybko jednak odpowiedziała swoim. Szybkie akcje tego zespołu, celne trójki i wykorzystywanie arcyskutecznego Brezeca dały temu zespołowi dziewięć punktów z rzędu i szybko zrobiło się 46:40 dla gości.
Rosjanie prowadzili już nawet 48:40, ale Anwil znów złapał swój rytm. Skuteczni na linii rzutów wolnych byli Pluta i Miller, a dodatkowo włocławianie zaczęli trafiać za trzy punkty. W dwóch kolejnych akcjach Chris Thomas i Andrzej Pluta rzucili zza linii 6,75 m i gospodarze prowadzili 50:48. Sytuację w swoim zespole uspokoił jednak Brion Rush, którego osiem kolejnych punktów odzyskało prowadzenie ekipy z Samary.
Oba zespoły w niecałe cztery minuty trafiły aż siedem razy za trzy punkty. Czterokrotnie uczyli to włocławianie, którzy po takim właśnie rzucie Dardana Berishy prowadzili 59:56 na minutę przed końcem trzeciej kwarty.
Krasnyje Krylia znów jednak zaczęła odskakiwać. Świetnie na dystansie czuł się Aleksander Anisimow, który w połowie czwartej kwarty miał już na swoim koncie pięć trafiony rzutów z dystansu. Pod koszem nie do zatrzymania był w dalszym ciągu Primoz Brezec. Słoweniec trafiał po prostu wszystko i w 36. minucie gry miał 23 punktów (10/10 za 2) i aż 12 zbiórek. Dzięki grze tej dwójki goście prowadzili 80:67.
Na to Anwil odpowiedzi już nie znalazł. Gospodarze dzielnie walczyli przez cały mecz z dobrze dysponowanym rywalem, ale w końcówce siła rywala przesądziła. Krasnyje Krylia Samara zwyciężyła we Włocławku 98:83, całkowicie pozbawiając ekipę z Kujaw szans na awans do następnej rundy.
Anwil Włocławek - Krasnyje Krylia Samara 83:98 (19:26, 17:9, 25:28, 22:35)
Anwil: Miller 19, Pluta 15, Thomas 15, Jovanović 12, Majewski 7, Thompson 6, Berisha 5, Hicks 4, Celej 0, Modrić 0.
Krasnyje Krylia: Breżec 25, Green 22, Rush 18, Anisimov 16, Davidson 8, Nesterov 4, Kuzyakin 3, Woods 2, Amadou 0, Fomin 0.