Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Łukasz Majewski: Z każdym dniem będzie lepiej

Niedziela, 12 Września 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek jest już po trzech meczach sparingowych. Wygrał dwa z nich, z Polpharmą Starogard Gdański i Spójnią Stargard Szczeciński, przegrał  natomiast z Treflem Sopot. - To był właściwie dopiero trzeci raz, kiedy mogliśmy zagrać w normalnym składzie pięciu na pięciu - mówi nowy skrzydłowy Anwilu, Łukasz Majewski.

Anwil Włocławek jest już po trzech meczach sparingowych. Wygrał dwa z nich, z Polpharmą Starogard Gdański i Spójnią Stargard Szczeciński, przegrał  natomiast z Treflem Sopot. - To był właściwie dopiero trzeci raz, kiedy mogliśmy zagrać w normalnym składzie pięciu na pięciu - mówi nowy skrzydłowy Anwilu, Łukasz Majewski.

Jacek Seklecki: Po świetnym meczu przeciwko Polpharmie przyszedł przegrany mecz z Treflem. Jakie były tego przyczyny?

Łukasz Majewski: Popełniliśmy zdecydowanie za wiele błędów, szczególnie w pierwszej połowie, którą właściwie przespaliśmy. Nie trafiliśmy wielu rzutów z otwartych pozycji. To był ten element, który różnił naszą dyspozycję z meczu przeciwko Polpharmie, a tym przeciwko Treflowi. Gdyby kilka takich prób okazało się celnych ten wynik byłby inny. Szkoda, ale to jest tylko sparing, który ma na celu przygotować nas do ligi. Ważne mecze rozpoczną się 8. października i te trzeba będzie wygrywać. Przed nami turniej w Rewalu, który będzie kolejnym etapem naszych przygotowań do sezonu. To był właściwie dopiero trzeci raz, kiedy mogliśmy zagrać w normalnym składzie pięciu na pięciu, ponieważ dotychczas był z tym problem. Z każdym dniem będzie jednak coraz lepiej.

Po tym meczu trzeba przyznać, że Trefl prezentuje się już bardzo dobrze na tym etapie przygotowań.

- Na pewno. Oni są już ze sobą właściwie od miesiąca, a jedynym, który przyszedł później był Filip Dylewicz. Takiej drużynie na pewno jest dużo łatwiej w starciu z ekipą, która jest na początku swoich przygotowań.

Tym bardziej, że gracie z jednym środkowym.

- Dokładnie tak. Nie mamy jeszcze rezerwowego środkowego, który pomógł by pod koszem Paulowi Millerowi. Tak, jak już powiedziałem mamy jeszcze troszeczkę czasu na przygotowanie, chociaż nie ukrywam, że każdy chciałby mieć już pełny skład, aby w stu procentach móc się przygotowywać. Nie ma jednak co narzekać. I tak dobrze się zaprezentowaliśmy, a najważniejsze mecze za niespełna miesiąc.

Pan po zgrupowaniu kadry do treningów wszedł z marszu. Jak z Pana formą?

- Czasem lepiej, czasem gorzej. Trzeba złapać ten drugi oddech, tym bardziej, że tutaj jest jeszcze więcej grania. W kadrze miałem bardziej takie epizody, dlatego muszę złapać jeszcze trochę siły, aby starczyło na cały sezon. Być może właśnie to, że graliśmy drugi dzień z rzędu spowodowało, że przeciwko Treflowi było gorzej, niż w sobotę z Polpharmą.

Jak wrażenia po dołączeniu do Anwilu?

- Super. Atmosfera w zespole i w klubie jest bardzo dobra. Mamy doświadczonych zawodników, ale także sporo młodych graczy, którzy walczą o swoje. Trener bardzo konsekwentny i wymagający, czyli mający takie cechy, jakich oczekuję, dlatego tylko pracować i o nic się nie martwić.

Z trenerem Griszczukiem pracował Pan już na kadrze. To chyba zdecydowanie ułatwia Panu grę w Anwilu.

- Poznałem w reprezentacji wszystko to, co oczekuje od zawodników trener Igor Griszczuk. Wiem, czego mogę się spodziewać i dlatego współpraca z tym szkoleniowcem układa mi się bardzo dobrze.