Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Łukasz Majewski: Stworzymy zgrany team

Poniedziałek, 23 Maja 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Wystarczył jeden sezon, by waleczność Łukasza Majewskiego stawiana była w Hali Mistrzów za wzór zaangażowania w grę. Skrzydłowy przekonał do siebie nie tylko kibiców, ale i trenera Emira Mutapcicia. Już nikt nie wątpi, że w nowobudowanym składzie może nosić miano „znaczącego Polaka”. Zapraszamy do lektury wywiadu z zawodnikiem Anwilu i reprezentacji Polski.

Wystarczył jeden sezon, by waleczność Łukasza Majewskiego stawiana była w Hali Mistrzów za wzór zaangażowania w grę. Skrzydłowy przekonał do siebie nie tylko kibiców, ale i trenera Emira Mutapcicia. Już nikt nie wątpi, że w nowobudowanym składzie może nosić miano „znaczącego Polaka”. Zapraszamy do lektury wywiadu z zawodnikiem Anwilu i reprezentacji Polski.


Czy jesteś zadowolony ze swojej indywidualnej postawy w ubiegłym sezonie?

Łukasz Majewski - Trudno o zadowolenie z siebie, jeśli drużyna osiąga rezultat gorszy od tego, który sobie założyła. Zawsze, nawet na indywidualne osiągnięcia, patrzy się przez pryzmat drużyny. Ja oddałbym połowę swoich punktów i zbiórek za jakikolwiek medal zdobyty przez Anwil.

Zapytam więc inaczej: czy ostatni sezon dowartościował cię? Wcześniej mówiłeś, że przychodzisz do Włocławka, jako zadaniowiec i osoba z drugiego planu. Tymczasem kibice doceniają cię najbardziej w całym zespole…

- Małe niuanse można by poprawić, ale rzeczywiście pokazałem się z dobrej strony. Chyba najlepszym dowodem na to, że moja praca została dobrze oceniona była reakcja kibiców podczas ostatniego meczu sezonu. Schodziłem z parkietu z zerowym dorobkiem punktowym, a mimo to fani nagrodzili mnie brawami. Czuli, że zostawiłem całe serce na parkiecie. Tak grałem i cieszy mnie, że to podobało się ludziom. Nie zawsze się wygrywa, ale chodzi o to, żeby po meczu móc powiedzieć sobie „zrobiłem wszystko co mogłem”.

Wspomniałeś, że jeszcze masz pewne rzeczy do poprawiania. Jakie niewykorzystane pokłady leżą w takim doświadczonym zawodniku, jak ty?

-  Bardzo się cieszę, że we Włocławku został trener Emir Mutapcić, bo już rozmawiałem z nim o pewnych mankamentach, które może mi pomóc poprawić. Chodzi tu przede wszystkim o grę z piłką, np. na pick and rollach. To pomogłoby mi stanowić zagrożenie również w takich elementach, a nie tylko w akcjach na dół i w rzutach z obwodu. Stałbym się graczem kompletnym, wartościowym dla każdego trenera. Jeśli chodzi o obronę to tutaj zawsze znajdzie się coś, co można udoskonalić. Gdy już jesteś wystarczająco przygotowany na ligowych przeciwników, to trafia się ktoś pokroju Greena z Krasnye Krylia i znów udowadnia ci, że niewiele wiesz o defensywie. Nad tym też cały czas chciałbym pracować.

Rozumiem, że decyzję o powierzeniu drużyny Emirowi Mutapciciowi uważasz za słuszną?

- Trener Mutapcić może nas bardzo wiele nauczyć. Jest takim człowiekiem, którego prosząc o radę czy fachowe wskazówki, można liczyć, że otrzyma się pomoc na najwyższym poziomie. Zawodnicy mają do niego zaufanie i gdy w nowym sezonie zacznie układać wszystko od początku, to myślę, że stworzą z nim zgrany team. Mi jest niezmiernie miło, że przychodząc do drużyny w trakcie sezonu zdążył się do mnie przekonać na tyle, że dalej chce mieć mnie w swojej ekipie.
W środę trenera poznają reprezentanci Polski. Czy masz już jakieś przecieki?

- Kompletnie żadnych. Szkoda, że to wszystko tak dugo trwa. Zostały 3 miesiące do mistrzostw Europy i będziemy mieli bardzo mało czasu na przygotowanie. Mam nadzieję, że to będzie na tyle poukładana osoba, że zdąży zrealizować swój plan i właściwie zgrać nas na wrześniową imprezę. Z niecierpliwością czekam na oficjalny komunikat.

Rozumem, że tą wypowiedzią i tym wywiadem dajesz sygnał nowemu szkoleniowcowi, że w zależności od jego woli jesteś gotowy pomóc reprezentacji?

- Zawsze uważałem, że gra w kadrze jest zaszczytem. Jeśli dostanę szansę, to zrobię wszystko, żeby ją wykorzystać.

A kto wygra dzisiejszy finał Tauron Basket Ligi?

- Po meczu wygranym na 3:2 myślałem, że Turów ma wszystkie atuty w swoich rękach i  nie może nie zdobyć mistrzostwa. Jak się jednak okazało, drużynie Jacka Winnickiego nie udało się odskoczyć od początku w decydującym starciu u siebie i ostatecznie przegrała. Teraz jedzie do Gdyni i faworytem jest Asseco Prokom. Jak by się jednak nie stało, to Turowowi należą się brawa za determinację.

Jak spędzasz czas wolny?

- Pozostaję w ruchu, staram się cały czas utrzymywać organizm we właściwej formie. Dużo biegam, gimnastykuję się, mniej ćwiczę na siłowni…

…a gdzie słońce, plaża?...

- … Hmm, i na to znalazła się chwila. Dosłownie chwila, bo pozwoliłem sobie tylko na wyjazd do Łeby w majowy weekend i poza tym nie planuję żadnych dłuższych wyjazdów. Pewnie skuszę się jeszcze na kilka dni plażowania, ale raczej jako spontaniczny wypad niż zaplanowane wakacje. Wiele zależeć też będzie od tego, czy wystąpię w kadrze, czy nie.

W wakacje staniesz przed ołtarzem. Czy zatem w nowym sezonie na koszulce z numerem 15 dalej widnieć będzie nazwisko Majewski i czy dalej znakiem firmowym tego zawodnika będzie waleczność?

- Haha, bez obaw, pozostanę przy swoim nazwisku. I w moją determinację też niech nikt nie wątpi. Dam z siebie wszystko.