Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Serce mistrza - remis po dwumeczu w Hali Mistrzów

Niedziela, 13 Maja 2018, 15:04, Michał Fałkowski

Stelmet Enea BC Zielona Góra pokazał serce mistrza i pokonał Anwil Włocławek w drugim meczu półfinału 90:74. Rywalizacja przenosi się do hali CRS.

TŁO: Po pierwszym zwycięstwie w piątek, Anwil Włocławek z pewnością wierzył, że może pokonać Stelmet Eneę BC Zielona Góra drugi raz rzędu. Wiara, a możliwości to jednak często dwie różne kwestie.

KLUCZOWY MOMENT: Po trafieniach Pawła Leończyka i Jarosława Zyskowskiego, Anwil przegrywał w połowie trzeciej kwarty  43:48, więc sprawa ostatecznego wyniku była otwarta. Akcja trzy plus jeden Przemysława Zamojskiego, trójka Łukasza Koszarka oraz zagranie dwa plus jeden Vladimira Dragicevicia dały jednak wysokie prowadzenie Stelmetowi Enei BC (58:45). Rottweilery nie poddały się, dwukrotnie zmniejszyły dystans do dziewięciu oczek, ale ten mecz był już pod kontrolą gości. Zielonogórzanie pokonali włocławian 90:74.

SKUTECZNOŚĆ ANWILU: Jaylin Airington miał 14 punktów (5/9 z gry), sześć fauli wymuszonych, pięć zbiórek i dwie asysty. Gro swoich punktów Amerykanin uciułał jednak pod koniec meczu, gdy losy spotkania były właściwie rozstrzygnięte. Pod koszem dzielnie radzili sobie Josip Sobin i Leończyk, którzy razem dali 19 oczek na skuteczności 7/8 z gry. Niestety, tego dnia to było za mało na mistrza. Zabrakło zwłaszcza skuteczności lidera Ivana Almeidy (dziewięć oczek, 3/11 z gry), na którego przecież w piątek nie było mocnych (22). Należy wierzyć, że to tylko jednorazowy „wybryk” El Condora, który w dwóch najbliższych meczach w hali CRS będzie żądny rewanżu!

LIDERZY RYWALI: Gdy w Stelmecie Enei BC jednocześnie skuteczni są Dragicević (21 punktów, 10/13 z gry, dziewięć zbiórek) oraz Martynas Gecevicius (18, 5x3, osiem asyst), to wówczas nie ma mocnych na zielonogórzan. Duet ten zapewnia wielkie możliwości w grze ofensywnej i otwiera przestrzeń także dla innych graczy. W niedzielę korzystał z tego np. Zamojski (14 oczek, 3x3).

DRUGI PLAN: Zyskowski miał 10 punktów (3/6), a Jakub Wojciechowski trafił trzy trójki z ławki (dziewięć oczek w 15 minut). Niestety, Anwil Włocławek, który zawsze mocno czerpie z głębi swojego składu, tym razem miał problemy  z ustabilizowaniem gry i rolą między poszczególnymi zawodnikami.

STATYSTYKA: Zbiórki to element, który zawsze obrazuje zawziętość i waleczność drużyny. W pierwszym meczu ten detal był wyraźnie po stronie Anwilu, dzięki czemu gospodarze ograli zielonogórzan na tablicach 39:22. Tymczasem w niedzielę to mistrzowie byli nieznacznie lepsi, 33:32. I choć rezultat ten jest bliski remisu, należy wziąć pod uwagę fakt, że w zbiórkach Stelmet Enea BC prowadził niemalże przez całe spotkanie.

KONFERENCJA: – Przegrywając zbiórkę u siebie, pokazaliśmy, że nie mieliśmy takiej intensywności w grze, jaka jest potrzebna, aby obrać mistrza. Mamy to w głowach, mamy to w nogach, że możemy grać przeciwko nim na mocnym poziomie. Dzisiaj tak nie było. Przegraliśmy tablicę, mieliśmy także 19 strat, przez które uciekły nam łatwe punkty w tranzycji. Na pewno jednak stać nas na lepszą grę i pokonanie mistrza na ich terenie. Liczę na to, że teraz odbudujemy się i pokonamy mistrza – powiedział po meczu trener Igor Milicić.

COMING SOON: Włocławianie odebrali lekcję pokory od Stelmetu Enei BC, ale… przecież gra toczy się dalej! Już w środę i piątek kolejne dwa spotkania półfinałowe, tym razem w Zielonej Górze. Drużyna jedzie z nastawieniem na walkę i liczy, że w najgorszym razie wróci jeszcze do Hali Mistrzów w tej rywalizacji.

Anwil Włocławek - Stelmet Enea BC Zielona Góra 74:90 (20:27, 15:16, 17:26, 22:21)

Anwil: Airington 14, Leończyk 11, Zyskowski 10, Almeida 9, Wojciechowski 9, Sobin 8, Hosley 7, Delas 3, Nowakowski 3, Ihring 0, Łączyński 0

Stelmet Enea BC: Dragicević 21, Gecevicius 18, Savović 14, Zamojski 14, Hrycaniuk 8, Florence 6, Koszarek 5, Matczak 2, Murić 2, Der 0