Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

41 punktów, 36 asyst - Anwil deklasuje Legię

Niedziela, 05 Listopada 2017, 20:18, Michał Fałkowski

Już w pierwszej kwarcie przy stanie 29:15 było jasne, że Anwil Włocławek pokona Legię Warszawa. Ostatecznie Rottweilery zdeklasowały rywali różnicą 41 punktów (107:66), rozdając przy tym 36 asyst.

TŁO: 14 lat temu, gdy w sezonie 2002/2003 Legia Warszawa po raz ostatni gościła w Hali Mistrzów, włocławianie wygrali aż 98:55. Biorąc pod uwagę fantastyczny start Rottweilerów w obecnych rozgrywkach i ostatnie wyniki, powtórzenia tamtego scenariusza nie było wcale takie nierealne…

KLUCZOWY MOMENT: Podobnie jak w meczu z Czarnymi, wszystko rozstrzygnęło się już w początkowej fazie spotkania. Anwil wyszedł na prowadzenie 11:0, a warszawiacy swoje pierwsze punkty w meczu zdobyli po ponad pięciu minutach impasu. Kiedy złapali swój rytm, Rottweilery były już daleko z przodu, prowadząc 32:15 po pierwszej kwarcie i aż 61:30 do przerwy.

NAJSKUTECZNIEJSZY ZAWODNIK: A właściwie – zawodnicy. Michał Nowakowski rzucił18 punktów (4/6 za trzy, 7/10 z gry ogółem) i miał trzy zbiórki w 25 minut, a Szymon Szewczyk do 18 oczek (4/5 za trzy, 6/9 z gry łącznie) dołożył jeszcze sześć zbiórek w 19 minut.

STATYSTYKA: Po raz piąty w sezonie włocławianie rzucają przynajmniej 10 trójek w meczu (przeciwko Legii konkretnie – 11 na 20, czyli świetnie 55 procent skuteczności). W całym sezonie Rottweilery trafiają zza łuku na poziomie 40 procent efektywności i jest to trzeci wynik w lidze.

REKORDOWY ZESPÓŁ: 36 asyst to nie tylko najlepszy wynik tego sezonu wśród wszystkich drużyn Polskiej Ligi Koszykówki, ale także najlepszy wynik jakiejkolwiek drużyny od momentu gromadzenia szczegółowych statystyk na stronie plk.pl, czyli od 2003 roku! Włocławianie wybitnie dzielili się piłką i szukali na wolnych pozycjach w meczu z Legią Warszawa i dość powiedzieć, że sam Ante Delas miał prawie tyle samo kluczowych podań, co cały zespół gości (13 Chorwata przy 14 Legii).

PIERWSZE PUNKTY: W meczu z Czarnymi pierwsze punkty w karierze na poziomie seniorskim zdobył Marcel Afeltowicz, zaś przeciwko Legii zapunktował Damian Ciesielski, którego trafienie po wejściu na kosz podwyższyło prowadzenie gospodarzy do stanu 101:58. Nadal czekamy więc na pierwsze punkty w sezonie Bartosza Matusiaka (dzisiaj półtorej minuty na parkiecie) i Rafała Komendy (nie grał ze względu na lekki uraz).

WOKÓŁ PARKIETU: 3332 widzów na niedzielnym meczu to tegoroczny rekord frekwencji w Hali Mistrzów. Wynik byłby jednak wyższy, gdyby wszyscy fani, którzy zakupili bilety i karnety pojawili się we włocławskiej arenie, bowiem w kasie wejściówek… zabrakło!

KONFERENCJA PRASOWA: –  Najbardziej boli mnie fakt, że spuściliśmy głowy już po pierwszych kilku minutach. Zespół, który przez tydzień przygotowuje sie do meczu, może ten mecz przegrać lub wygrać, ale musi zachowywać się jak mężczyzna, a my niestety tego dziś nie zrobiliśmy – powiedział trener Legii, Piotr Bakun. – Można powiedzieć, że był to przyjemny mecz dla kibiców. Mój zespół zdobył dużo punktów i kontrolował to spotkanie od początku do końca. Pokazaliśmy naszą dominację i większą jakość poszczególnych zawodników – ocenił trener Igor Milicić.

COMING SOON: Maraton trzech meczów w Hali Mistrzów zakończył się trzema zwycięstwami włocławian. Plan wykonany. Ale już od wtorku rozpocznie się nowy etap dla Rottweilerów – przygotowania do meczu wyjazdowego z Asseco Gdynia 13 listopada.

Anwil Włocławek - Legia Warszawa 107:66 (29:15, 32:15, 22:11, 24:25)

Anwil: Nowakowski 18, Szewczyk 18, Zyskowski 17, Almeida 15, Leończyk 12, Sobin 11, Airington 7, Delas 7, Ciesielski 2, Matusiak 0

Legia: Mickelson 20, Aleksandrowicz 10, Robak 10, Kukiełka 9, Jarmakowicz 7, Wall 6, Tharpe 2, Wilczek 2, Andrzejewski 0, Linowski 0, Sulima 0