Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jarosław Zyskowski: Zrobię wszystko, aby Anwil wygrywał

Piątek, 28 Lipca 2017, 14:27, Michał Fałkowski

- To co było 20 lat temu, to już przeszłość. Ja mam swoją historię i zrobię wszystko, aby Anwil wygrywał – mówi Jarosław Zyskowski, nowy nabytek Anwilu Włocławek.

- Jarek to zawodnik, który nieustannie się rozwija i liczymy, że w Anwilu zrobi kolejny krok wprzód. Obserwowałem go od dłuższego czasu, wiem jak go wykorzystać i mam nadzieję, że da nam na pozycji numer trzy stabilność zarówno w ataku, jaki i obronie – powiedział trener Igor Milicić w oficjalnym komunikacie klubu na temat podpisania umowy z Jarosławem Zyskowskim przed trzema tygodniami. Sam zawodnik również przyznaje, że przenosiny z Radomia do Włocławka nie były dla niego trudną decyzją.

- To nie była trudna sprawa. Zdecydowałem się na Anwil Włocławek ze względu na osobę trenera Igora Milicicia, który widział mnie w swoim zespole już dwa lata temu i rok temu. Ma swoją koncepcję, trzyma się swoich zasad i gra ciekawą koszykówkę – to na pewno przemawiało za podjęciem decyzji na „tak”. Dodatkowo, Anwil to marka, historia i dobrze być elementem tej tradycji – stwierdził niski skrzydłowy.

Koszykarz oficjalnie został zawodnikiem Rottweilerów 9 lipca. To duża zmiana w porównaniu z tym, że w poprzednim sezonie Zyskowski zdecydował się związać z Rosą Radom dopiero… pod koniec października, ominąwszy tym samym cały okres przygotowawczy do rozgrywek. We Włocławku takiej sytuacji nie będzie.

- Rok temu związałem się z zagraniczną agencją, ale dość późno, bo w sierpniu. I rozmawialiśmy o tym, żeby ze znalezieniem klubu poczekać, może nawet do początku rozgrywek w Europie, bo wówczas zaczną się pierwsze ruchy transferowe, roszady i wtedy na pewno uda się znaleźć mi miejsce gdzieś zagranicą. Chciałem spróbować sił poza Polską, przyznaję – tłumaczy koszykarz, dodając – Ale czekałem, czekałem i okazało się, że nic się nie działo. Stąd w pewnym momencie uznałem, że czekać dalej nie zamierzam i sam na własną rękę podpisałem kontrakt z Rosą. W tym roku nie chciałem powtórzyć tego błędu i wolałem szybko znaleźć klub. Anwil był najbardziej konkretny.

Tak się dotychczas składa, że Igor Milicić buduje skład w oparciu o zawodników, którzy albo grali w poprzednim sezonie we Włocławku, albo przykuli uwagę trenera w przeszłości. Tak jest w przypadku Michała Nowakowskiego, Mylesa McKay’a i właśnie Jarosława Zyskowskiego.

- Z trenerem rozmawiałem praktycznie każdego lata i także teraz trener dzwonił do mnie kilkukrotnie przed podpisaniem kontraktu. Pamiętam też, że odbyliśmy jedną półgodzinną rozmowę, już taką bardziej szczegółową. Trener wyjaśniał mi wszystkie swoje założenia i oczekiwania co do mojej osoby. Jaką widzi dla mnie rolę, jak chce mnie wykorzystać w defensywie. Mówił, że będzie chciał zrobić pożytek z moich gabarytów i zasięgu ramion, np. w różnych ustawieniach defensywy, i to mi się podoba. Bo ja nie boję się ciężkiej pracy – dodaje Zyskowski.

W obliczu podpisania kontraktu między Klubem Koszykówki Włocławek a 25-letnim koszykarzem do życia wróciły wspomnienia z lat 90-tych, kiedy to ojciec gracza, także Jarosław, rywalizował w barwach Śląska Wrocław przeciwko Nobilesowi Włocławek w składzie m.in. z Igorem Griszczukiem.

- Z tatą zawsze konsultuję moje ruchy transferowe. Obaj uznaliśmy, że propozycja z Włocławka jest najkorzystniejsza i warto się na nią zdecydować. Oczywiście, nie mogliśmy też nie wspomnieć o karierze taty i tym, że grywał przeciwko Nobilesowi ponad 20 lat temu. Momenty były różne, sympatii kibiców, wiadomo, sobie nie zaskarbił, więc teraz śmieliśmy się, że los pisze różne scenariusze i przyjdzie mu oglądać mnie w barwach Anwilu z loży VIP w Hali Mistrzów. A poważnie: wiadomo, że to co było 20 lat temu, to już przeszłość. Ja mam swoją historię i zrobię wszystko, aby Anwil wygrywał – zakończył nowy nabytek Rottweilerów.