Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Porażka w Słupsku. Będzie piąty mecz

Czwartek, 11 Maja 2017, 20:49, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek przegrał spotkanie numer 4 ćwierćfinałowej rywalizacji z Energą Czarnymi Słupsk. Do wyłonienia półfinalisty PLK będzie potrzebny piąty mecz w niedzielę, w Hali Mistrzów!

TŁO: Anwil Włocławek jechał do Słupska z zamiarem wygrania przynajmniej jednego spotkania. Po wtorkowym zwycięstwie nad Energą Czarnymi apetyt urósł jednak bardziej. Rottweilery chciały zakończyć serię w Gryfii. Słupszczanie natomiast stali pod ścianą.

KLUCZOWY MOMENT: A właściwie rzecz ujmując – byli już do owej ściany przyparci, przegrywając 62:71 na niespełna siedem minut przed końcem spotkania, po tym jak Toney McCray zaliczył akcję dwa plus jeden. Po chwili Anwil bardzo dobrze bronił długą akcję słupszczan i Grzegorz Surmacz oddawał rzut z nieprzygotowanej pozycji. Pudłujący całe spotkanie, skrzydłowy tym razem trafił i rozpoczął w ten sposób serię Energi Czarnych… 16:0. Gdy na dwie minuty przed końcem spotkania Kamil Łączyński trafił za trzy, zrobiło się co prawda tylko 74:78, ale w kolejnej akcji – także trójką – odpowiedział znowu Surmacz. Stało się jasne, że rywalizacja przeniesie się do Włocławka.

NAJSKUTECZNIEJSZY ZAWODNIK: Nemanja Jaramaz i James Washington rzucili po 13 punktów, ale mimo to ofensywnie nie wypadli najlepiej. Serb trafił tylko 4/14 z gry, a Amerykanin miał 3/12.

ZMORA WRÓCIŁA: Energa Czarni trafiali co prawda w dalszym ciągu na wysokiej skuteczności zza łuku (43 procent), ale trafili tych rzutów mało – zaledwie osiem (co ciekawe – Anwil identycznie). Tymczasem najwięcej problemów sprawiało włocławianom zatrzymanie penetracji Chavaughna Lewisa. Rottweilery świetnie wybiły Amerykaninowi koszykówkę z głowy w meczach nr 2 i 3, ale w czwartek Lewis znowu był sobą. I rzucając 26 punktów (9/13 za dwa), notując osiem asyst oraz sześć zbiórek, poprowadził Energę Czarnych do wygranej.

FAULE: Aż 25 przewinień popełnili włocławianie w czwartek, przy tylko 17 gospodarzy. Tym samym, im bliżej było końca spotkania, tym Energa Czarni w dalszym ciągu mogli wywierać presję i bronić agresywnie, a włocławianie musieli „chować” ręce. Na domiar złego, za pięć przewinień plac gry przedwcześnie musiał opuścić Paweł Leończyk, który w drugiej połowie złapał rytm zarówno w ataku (10 oczek, 4/5 za dwa), jak i w walce na tablicach (pięć zbiórek).

KONFERENCJA: - Taki styl defensywy, jaki dzisiaj zaprezentowaliśmy, jest niedopuszczalny. Chavaughn Lewis rzucił wszystkie swoje punkty z pola trzech sekund. To niedopuszczalne. W pewnym momencie prowadziliśmy już 71:62, ale przed spotkaniem uczulałem swoich graczy, że w tym meczu żadna przewaga nie będzie nie do odrobienia. I niestety, przekonaliśmy się o tym boleśnie – powiedział trener Igor Milicić.

COMING SOON: Po czterech meczach walki remis 2:2. O wszystkim zadecyduje więc batalia numer pięć we Włocławku. W Hali Mistrzów rywale wygrali tylko dwukrotnie w tym sezonie (raz, przed kilkoma dniami, zrobili to Energa Czarni), ale kto wie czy nadchodzące starcie nie będzie najważniejszym pojedynkiem rozgrywek. Sprzedaż biletów na niedzielne (14 maja, godz. 17.45) spotkanie rozpocznie się w piątek rano. #RazemNaBiało zakwalifikujmy się wspólnie do półfinału play-off!

Energa Czarni Słupsk - Anwil Włocławek 83:76 (16:17, 25:18, 18:29, 24:12)

Energa Czarni: Lewis 26, Ginyard 15, Surmacz 12, Goods 7, Kravish 6, Seweryn 6, Bachynski 4, Cesnauskis 4, Dąbrowski 3

Anwil: Jaramaz 13, Washington 13, Sobin 11, Leończyk 10, Łączyński 8, McCray 6, Haws 5, Młynarski 5, Bartosz 3, Dmitriew 2

Stan rywalizacji: 2:2