Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Król jest jeden – Anwil lepszy od Kinga

Piątek, 13 Grudnia 2019, 21:26, Sebastian Falkowski

Zawodnicy Anwilu Włocławek lepsi od Kinga Szczecin. Rottweilery pokazały cały przekrój swoich umiejętności - grały równo, zespołowo, konsekwentnie i z dużym spokojem, co dało wygraną 110:82.

TŁO: Podopieczni trenera Igora Milicicia po pokonaniu niemieckiej Rasty Vechta chcieli zaprezentować dobrą koszykówkę również na krajowym terytorium. Wilki Morskie nie są łatwymi rywalami, ale ostatnimi czasy znajdowali się w dołku formy. Rottweilery chciały pokazać, że mimo nazwy klubu ze Szczecina, w Polsce król jest tylko jeden.

KLUCZOWY MOMENT: Włocławianie zbudowali sporą przewagę w trzeciej kwarcie i na ostatnią część gry wychodzili z 19 oczkami zapasu. Oczywiście, wszyscy dobrze pamiętali, że mecz trwa 40 minut i nie można przedwcześnie schodzić myślami do szatni. Koszykarze Anwilu zachowywali więc koncentrację i sukcesywnie powiększali różnicę. Mimo tego, że mecz był już rozstrzygnięty, obie ekipy walczyły o wynik do ostatnich sekund. Spotkanie zwieńczyła akcja Adama Piątka, który zapunktował i, jak zwykle, wprawił tym Halę Mistrzów w euforię.

NAJLEPSZY W ANWILU: Rottweilery zaprezentowały się wyśmienicie jako kolektyw i trudno ocenić, który z zawodników wypadł najlepiej. Wyboru trzeba jednak dokonać – niech zadecyduje liczba zdobytych oczek. W tym aspekcie przewodzi Chase Simon. Amerykanin świetnie wszedł w pojedynek, trafiając dwa trudne rzuty. Był dobry w obronie i wygarniał rywalom piłki (dwa przechwyty). Obok 15 punktów zanotował też cztery zbiórki i asystę. Warto dodać, że na to wszystko potrzebował zaledwie 17 minut. Ostatnio forma Simona zwyżkuje i bez wątpienia taka informacja może tylko cieszyć.

WYRÓŻNIENIE: Fenomenalne starcie rozegrał również Tony Wroten. Miał tylko jeden punkt mniej niż wspomniany kolega z zespołu. Był bardzo blisko double-double. Rozdawał magiczne podania (dziewięć asyst). Po niektórych kibice w Hali Mistrzów nie mogli wyjść z zachwytu. Nie mylił się z dystansu (2/2 za trzy). Dodał również trzy zbiórki i dwa przechwyty. Oglądanie Wrotena w tej wersji to czysta przyjemność.

DRUGI PLAN: Trzeba zauważyć, że aż siedmiu koszykarzy z Włocławka osiągnęło dziś dwucyfrową zdobycz, a niektórym zabrakło bardzo niewiele, by także wpisać się do tego przedziału. W piątek 13 po 13 punktów rzucili Ricky Ledo, Shawn Jones, Michał Sokołowski i Rolands Freimanis. Pierwszy był bardzo agresywny, dużo penetrował i kończył spod kosza lub oddawał do lepiej ustawionych partnerów. Dobrze przemieszczał się w defensywie i czyhał na przechwyty (zaliczył aż sześć, czym wyrównał rekord Energa Basket Ligi z tego sezonu). Jones był osaczany w pomalowanym, ale umiał wychodzić z pojedynków zwycięsko. Odnajdował się w grze dwójkowej. Dodał do wyniku sześć zbiórek. Sokołowski od pierwszych minut pokazywał jakość. Oprócz znanych walorów defensywnych, dokładał istotne oczka w ataku. Biegał od kosza do kosza jak szalony. Miał też pięć zbiórek i trzy przechwyty. Freimanis błyszczał w ostatniej kwarcie. To wtedy zdobył wszystkie swoje punkty, czym przyczynił się do zamknięcia spotkania. Ostatnim, który zdobył dwucyfrową zdobycz jest Chris Dowe. Rozgrywający rzucił 10 oczek, miał cztery asysty i dwie zbiórki. Zaprezentował się bardzo solidnie.

IMPAKT: Na początku trzeciej kwarty mistrzowie Polski prowadzili sześcioma oczkami. Czwartą kwartę zaczęli, jak zdążyliśmy już zaznaczyć, z przewagą 19 punktów. Celne trójki m.in. Jakuba Karolaka i Tony’ego Wrotena, twarda gra pod koszami Shawna Jonesa czy kreatywność Ricky’ego Ledo – wszystko to pozwoliło odskoczyć od Kinga. Koszykarze z Kujaw przycisnęli kiedy było trzeba i dzięki temu, w ostatniej kwarcie musieli się skupiać wyłącznie na utrzymywaniu dystansu.

STATYSTYKA: Najbardziej oprócz wygranej cieszy fakt, że 11 zawodników wpisało się na listę strzelców. Anwil wymuszał na przeciwnikach sporo złych zagrań, Rottweilery umiejętnie się przesuwały i wpędzały szczecinian w kłopoty. Rywale zanotowali 19 strat, z których włocławianom udało się zdobyć 25 oczek. Na plus zapisać trzeba zespołowość – 29 asyst to wyśmienity rezultat, tylko o trzy kluczowe podania gorszy od rekordu mistrzów Polski z tego sezonu.

KONFERENCJA: - Kiedy gramy intensywniej w obronie i nie przegrywamy każdego pojedynku 1 na 1, to wynik i obraz naszej gry wypadają zdecydowanie lepiej. Zawodnicy muszą wiedzieć, że mamy w sobie ten styl i możemy go prezentować. Podobna intensywność musi być pokazywana w każdym momencie, każdej kwarcie i każdym meczu. Najważniejsza rzecz dotycząca tego spotkania jest jednak inna – jako zespół jesteśmy pod wrażeniem walki trenera Mindaugasa Budzinauskasa. Trzymamy mocno kciuki za jego zdrowie i wysyłamy wsparcie – komentował po starciu szkoleniowiec Anwilu, Igor Milicić.

COMING SOON: Rottweilery zostają w Hali Mistrzów – przed nimi kolejne ważne starcie. W środę, 18 grudnia o godz. 20:00 zmierzą się z San Pablo Burgos. Transmisję telewizyjną przeprowadzi Eurosport 2, zapraszamy także do Radia Rottweilery.

Anwil Włocławek – King Szczecin 110:82 (26:25, 26:21, 29:16, 29:20)

Anwil: Simon 15, Wroten 14, Ledo 13, Sokołowski 13, Jones 13, Freimanis 13, Dowe 10, Karolak 8, Sulima 6, Wadowski 3, Piątek 2, Szewczyk 0

King: McCauley 24, Melvin 16, Kikowski 15, Davis 6, Ware 6, Wilczek 5, Bartosz 4, Łapeta 4, Kucharek 2