Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Rottweilery wygrywają wojnę nerwów

Niedziela, 20 Października 2019, 16:15, Sebastian Falkowski

Derby padają łupem mistrzów Polski! Enea Astoria Bydgoszcz rzuciła Anwilowi Włocławek spore wyzwanie, ale ostatecznie uległa 103:106. Rottweilery pozostają niepokonane w Energa Basket Lidze.

TŁO: Zawodnicy prowadzeni przez Igora Milicicia chcieli pokazać, że ostatnie spotkanie w Basketball Champions League było tylko wypadkiem przy pracy. Motywacja na starcie ligowe była większa o tyle, że pojedynek był derbami województwa kujawsko-pomorskiego. Wszyscy mieli świadomość, że Enea Astoria wytoczy na swoim terenie ciężkie działa i o zwycięstwo będzie walczyć do ostatniej syreny. Rottweilery spodziewały się więc trudnej przeprawy.

KLUCZOWY MOMENT: Na minutę przed końcem nie można było mieć pewności, że Anwil wyjedzie z Bydgoszczy zadowolony. Przy remisie 97:97 ważną trójkę przez ręce trafił Ricky Ledo. Enea Astoria odpowiedziała akcją trwającą jedynie sekundę - niestety kończąc ją zdobyczą. Ostatnie fragmenty meczu wyglądały niemal identycznie – Ledo był faulowany, stawał na linii i trafiał rzuty wolne, a bydgoszczanie kończyli spod kosza. Amerykanin wytrzymywał presję i dokładał kolejne oczka, a przeciwnicy w kilku istotnych sytuacjach spudłowali. A.J. Walton miał szansę doprowadzić do dogrywki, ale przestrzelił z dystansu i tym samym Rottweilery dowiozły wygraną do końca.

NAJLEPSZY W ANWILU: To spotkanie było odbudowaniem Ricky’iego Ledo. Skrzydłowy zagrał dziś na miarę swojego potencjału. Jak już mówiliśmy, zachowywał zimną krew w końcówce i pewnie wykonywał rzuty wolne. Brał odpowiedzialność na swoje barki. Mądrze ustawiał się w obronie (trzy przechwyty) i napędzał ofensywę włocławian. Często grał 1 na 1, zwykle wymuszając przy tym przewinienia (łącznie dziewięć). Spotkanie zakończył z 27 punktami, dołożył siedem zbiórek i pięć asyst. Jak zwykle był bardzo wszechstronny i w wielkim stopniu przyłożył się do wygranej nad Eneą Astorią.

DRUGI PLAN: Tylko jeden faul mniej od Amerykanina wymusił Tony Wroten. Rozgrywający rozrywał szyki obronne rywali i kończył akcje po wjazdach (7/12 za dwa). Szczególnie swoją obecność zaznaczył na początku meczu. Był sprytny – w jednej akcji obił przy wyrzucie zza linii plecy przeciwnika i zdobył punkty spod obręczy. Ostatecznie uzbierał 21 oczek, miał dwa przechwyty i cztery asysty. Bardzo fizycznie zagrał Michał Sokołowski. Męczył podkoszowych z Bydgoszczy, którzy kilka razy odbili się od niego jak od ściany. Nawet, gdy miał cztery faule, nie odpuszczał na centymetr w defensywie. Zdobywał punkty w istotnych fragmentach pojedynku. Razem miał ich 16, zanotował też sześć zbiórek. Tyle samo oczek na konto dopisał Milan Milovanović. Środkowy nie miał łatwego zadania z Adamem Kempem, ale udawało mu się znajdować dla siebie przestrzeń. Zaliczył 6/6 za dwa, miał także trzy zbiórki i sześć wymuszonych przewinień.

IMPAKT: Przewaga Enei Astorii w czwartej kwarcie niebezpiecznie rosła. Im bliżej było końca, tym większe nerwy mogły udzielić się sympatykom mistrzów Polski. Przy stanie 93:85 dla rywali trener Igor Milicić wziął czas. Chwila oddechu przyniosła korzyść. Najpierw Chris Dowe zdobył punkty, a za moment asystował nad kosz do Ricky’iego Ledo. Anwil zagrał dobrze w defensywie, Ledo wykonał rajd w pomalowane i przewaga bydgoszczan zmalała do dwóch oczek. Kolejna akcja to znów świetna postawa Amerykanina i wyrównanie stanu spotkania. Tym samym, na trzy minuty przed końcem Anwil wrócił do gry i walka o wygraną zaczęła się od początku.

STATYSTYKA: Rottweilery grały bardzo fizycznie i wymuszały wiele faulów – łącznie cała ekipa miała ich 32. Wielokrotnie przekładało się to na rzuty osobiste – jak się jednak okazało, nie dawało to często korzyści. Mistrzowie Polski zanotowali bowiem z linii 27/41. Przy lepszej skuteczności w tym aspekcie mecz mógł ułożyć się lepiej dla podopiecznych Igora Milicicia, a rozstrzygnięcie przyjść dużo wcześniej. Włocławianie będą musieli na to zwrócić uwagę przed najbliższymi pojedynkami.

KONFERENCJA: - To były prawdziwe derby. Ponad cztery tysiące kibiców obecnych na hali zrobiło świetną atmosferę, oby w naszej lidze było jak najwięcej takich meczów. Gratulacje dla zespołu z Bydgoszczy – ich gra bardzo nam nie leży. Sparowaliśmy z nimi przed sezonem i wynik był zbliżony do dzisiejszego. Anwilowi są bardzo potrzebne takie pojedynki, żeby zespół uświadomił sobie, że potrzeba nam większego poziomu agresywności i determinacji. Cieszę się z wygranej i z tego, że starcie było na styku – to wiele nas uczy. Spotkaliśmy się dziś z tym, z czym mamy do czynienia w Europie. Drużynie z Bydgoszczy życzymy zwycięstw, widać, że trener Gronek wzniósł ją na wyższy poziom – mówił po spotkaniu szkoleniowiec Igor Milicić.

COMING SOON: We wtorek mistrzowie Polski stoczą kolejne starcie w ramach Basketball Champions League. Ich rywalem będzie silne San Pablo Burgos – transmisja od godz. 20:30 w Eurosporcie 2 i Radiu Rottweilery.

Enea Astoria Bydgoszcz – Anwil Włocławek 103:106 (20:29, 28:21, 30:26, 25:30)

Enea Astoria: Clyburn 26, Kemp 16, Nowakowski 13, Walton 12, Zębski 12, Szyttenholm 10, Nowakowski 5, Aleksandrowicz 5, Frąckiewicz 4, Krasucki 0

Anwil: Ledo 27, Wroten 21, Sokołowski 16, Milovanović 16, Dowe 8, Karolak 6, Simon 6, Freimanis 6, Sulima 0