Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil zdaje warszawski test

Wtorek, 08 Października 2019, 23:25, Sebastian Falkowski

Rottweilery się nie zatrzymują i kontynuują serię zwycięstw! Anwil Włocławek pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 94:87 po bardzo wymagającym starciu, w którym rywale narzucili twarde warunki.

TŁO: Widowiskowe rozpoczęcie sezonu, rozwinięcie kolejnego mistrzowskiego baneru, wspaniała oprawa na trybunach, a na koniec – fenomenalna gra mistrzów Polski. Zawodnicy Polpharmy Starogard Gdański walczyli ambitnie, ale nie potrafili odpowiedzieć na siłę podopiecznych trenera Igora Milicicia. Wygrana na inaugurację sezonu miała spore znaczenie, ale na tym Rottweilery nie chciały poprzestawać – ich celem było pokonanie Legii i ugruntowanie swojej pozycji w ligowej tabeli.

KLUCZOWY MOMENT: Wydawać by się mogło, że po fenomenalnych akcjach Chase’a Simona w czwartej kwarcie Anwil zamknął spotkanie. Dwie minuty przed końcem przewaga stopniała jednak nawet do siedmiu oczek – duża w tym zasługa walczących z całych sił legionistów. Obie ekipy w końcówce zaczęły się mylić, ale niestety dla gospodarzy, więcej błędów pojawiało się po ich stronie. Anwil starał się być bardziej staranny i dzięki temu utrzymywał dystans. Kiedy Tony Wroten trafił w kontrze i mistrzowie Polski odskoczyli na osiem punktów (89:81) było już niemal pewne, że warszawianie obejdą się dzisiaj smakiem.

NAJLEPSZY W ANWILU: Rozkręcał się z każdą minutą, dokładał punkt po punkcie, w najbardziej istotnych momentach strzelał jak z armaty. Brakuje słów, by oddać klasę Chase’a Simona – to był po prostu jego mecz. 26 oczek w 26 minut, 6/11 za trzy, trzy zbiórki, cztery asysty i najwyższy w zespole współczynnik +/- (+26). Amerykanin naciskał w obronie i wymuszał błędy przeciwników, nawet jeśli bezpośrednio nie przełożyło się to na ich straty. Dzięki jego celnym próbom z dystansu w czwartej kwarcie mistrzowie Polski odskoczyli od Legii i jak się okazało, zaliczka w ogromnym stopniu pomogła w zwycięstwie. Simon był bardzo pewny i rzucało się w oczy, że koledzy ufają jego decyzjom. Pełniący rolę kapitana Chase wszedł w obecny sezon z wielkim impetem.

DRUGI PLAN: Drugą z gwiazd wieczoru był inny Amerykanin, Ricky Ledo. Przez niemal cały mecz męczył legionistów swoim dryblingiem, który wyglądał jak taniec z piłką. Był bardzo dobry we wjazdach na kosz, potrafił zgubić obrońcę i wykreować pozycję na małej przestrzeni. Rzucił 19 punktów, dodał siedem asyst, cztery zbiórki i pięć wymuszonych przewinień. Bezbłędny był Rolands Freimanis, który trafił wszystkie sześć prób z gry, w tym cztery rzuty dystansowe – co ciekawe, wszystkie trójki padły jego łupem już w pierwszej kwarcie. Do wyniku dołożył sześć zbiórek. Warto pochwalić także Michała Sokołowskiego czy Chrisa Dowe’a, którzy zaliczyli solidne występy, walczyli na deskach i byli czujni w defensywie.

IMPAKT: Prowadzenie na początku spotkania nieco uśpiło Anwil, a przestój skrzętnie wykorzystali warszawianie. Od momentu remisu 28:28 Rottweilery znów jednak zaczęły grać lepiej. Ogromny wkład miał w to Michał Sokołowski. Skrzydłowy uwijał się w obronie, przechwytywał piłki, uruchamiał szybki atak. Co ważne, dokładał także trafienia, jak np. wtedy, gdy wsadem wykończył w kontrze podanie Chrisa Dowe’a. Ostatecznie, prowadzone przez popularnego Sokoła Rottweilery zaliczyły fragment 11:0, co dla późniejszych wydarzeń miało bardzo duże znaczenie.

STATYSTYKA: W wielu elementach włocławianie wypadli gorzej od Legii, choć wydawało się, że kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Wpływ na taki stan rzeczy miała chociażby słaba skuteczność warszawian z dystansu (28,9%) i z linii rzutów wolnych (60%, 12/20). To, nad czym Rottweilery muszą popracować, to z pewnością lepsze zastawianie, szczególnie w obronie – dziś rywale mieli 14 zbiórek ofensywnych, przy 8 Anwilu. Warto także zwrócić uwagę na koncentrację w trakcie pojedynku – tej momentami brakowało, a przez to skala trudności meczu niepotrzebnie rosła.

COMING SOON: Nie zwalniamy tempa – już za cztery dni kolejne starcie. W sobotę, 12 października o godz. 12:30 Rottweilery zmierzą się na wyjeździe z PGE Spójnią Stargard. Transmisję telewizyjną przeprowadzi Polsat Sport.

Legia Warszawa – Anwil Włocławek 87:94 (18:26, 28:24, 15:22, 26:22)

Legia: Sosa 24, Finke 23, Matczak 11, Kowalczyk 8, Belemene 8, Pinder 7, Nowerski 6, Brandon 0, Kiwilsza 0, Linowski 0,

Anwil: Simon 26, Ledo 19, Freimanis 16, Wroten 11, Dowe 9, Sokołowski 8, Milovanović 5, Karolak 0, Sulima 0