Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Rottweilery ugryzły po raz drugi

Sobota, 04 Maja 2019, 16:54, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek pokonał Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski w drugim meczu ćwierćfinału. Mimo początkowych problemów Rottweilery przełamały się i zaczęły trafiać ważne rzuty. W serii prowadzą 2:0!

TŁO: Seria rozpoczęła się dla włocławian pomyślnie. Wspierane żywiołowym dopingiem Rottweilery pokonały w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Arged BMSlam Stal po nieprawdopodobnej końcówce (89:84). Pierwsze skrzypce w tamtym pojedynku odgrywał Ivan Almeida, zdobywca 29 punktów. Seria wymaga jednak trzech zwycięstw i wszyscy we Włocławku dobrze o tym wiedzieli. W przypadku porażki w kolejnym meczu i utraty przewagi parkietu, sytuacja znacznie by się utrudniła.

KLUCZOWY MOMENT: Na minutę do końca spotkania za trzy spudłował Kamil Łączyński, ale piłkę przechwycił Chase Simon i spod obręczy umieścił ją w koszu, a w kolejnej akcji z linii rzutów wolnych punkt dołożył Walerij Lichodiej (84:75). To nie był jednak koniec. Tak jak w pierwszym meczu ćwierćfinału, emocje włocławskich fanów ostudził Michał Chyliński, trafiając za trzy. Na 40 sekund do końca Anwil prowadził 85:78, ale ostateczny rezultat pozostawał kwestią otwartą. Dzięki celnemu rzutowi wolnemu Ivana Almeidy włocławianie wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie (86:78) – jak się okazało, wystarczające. 20 sekund przed końcem koszykarze Arged BMSlam Stali jeszcze raz spróbowali, ale nie udało im się  stracili piłkę, a zarazem szansę na zwycięstwo i wyrównanie serii.

NAJLEPSZY W ANWILU: Chase Simon był dziś fenomenalny. Amerykanin ze stoickim spokojem wyczekiwał swoich okazji i trafiał kolejne rzuty. Kiedy drużynie nie szło  rzucał trójki i wlewał nadzieje w serca kibiców. Mecz zakończył z 23 punktami, pięcioma zbiórkami, asystą i przechwytem. Pomagał po obu stronach parkietu  nie oszczędzał rywali także w obronie, kładł na nich nacisk i utrudniał rozgrywanie. W pierwszym meczu ćwierćfinału zagrał dobrze, ale dziś zaprezentował się jak za najlepszych spotkań tego sezonu. Po rzutach cichego zabójcy z Anwilu w Hali Mistrzów znów było najgłośniej. 

WYRÓŻNIENIE: Tylko trzy oczka mniej od Simona zdobył dziś Aaron Broussard, ale jego wkład w dzisiejsze zwycięstwo był ogromny. Rozgrywający wykorzystywał przewagi nad swoim vis a vis - Mike’iem Scottem – i raz za razem wbijał się pod kosz, szukając tam punktów. Nie bał się także wyższych od siebie koszykarzy, wyrywał im piłki i trafiał w sytuacjach 2+1. Pod obręczą zachowywał się jak rasowy podkoszowy, stąd siedem zbiórek na jego koncie. Pięć z nich zdobył w ataku, za co szczególna pochwała. Do swoich statystyk dopisał także dwa przechwyty i cztery asysty. Był jednym z motorów napędowych Anwilu, w statystyce +/- wypadł najlepiej z zespołu (+19). Obok Simona był na parkiecie najlepszy.

Wspomniani Simon oraz Broussard mieli największy wkład w ofensywnej serii zespołu w newralgicznym momencie. Tuż po zmianie stron, dzięki skutecznej postawie Mateusza Kostrzewskiego, ostrowianie wyszli na prowadzenie 48:43. Amerykański duet, a także Walerij Lichodiej oraz Ivan Almeida, zdobyli łącznie 16 punktów i Anwil prowadził 59:48. 

DRUGI PLAN: Pięciu zawodników uzyskało dziś dwucyfrową zdobycz punktową – obok wspomnianych już Chase’a i Aarona 15 oczek dołożył Ivan Almeida, 12 Walerij Lichodiej, a 11 Jarosław Zyskowski. Mimo wielu trudnych sytuacji Rottweilery potrafiły ze sobą współpracować. Kiedy z powodu przewinień na parkiecie nie mogli przebywać Szymon Szewczyk i Michał Ignerski, pozostali starali się łatać dziury pod koszem. Włocławianie grali twardo, odcinali w obronie możliwości podań, a kiedy trzeba było się poświęcić, pokazywali charakter. Udowodnili, że hasło #PlayHardPlayOff rzeczywiście jest im bliskie.

STATYSTYKA: Z każdym meczem pod względem zbiórek było lepiej, aż w końcu dziś Rottweilery przechyliły szale na swoją stronę – Anwil był lepszy w tym aspekcie 41:38. Wielka w tym zasługa całej ekipy, bo wszyscy świetnie zastawiali i zbijali piłki. Wzięło się stąd 17 punktów tzw. drugiej szansy. Spora różnica zarysowała się także w statystyce punktów z ławki. Włocławscy rezerwowi zdobyli 34 oczka, przy czym ci z Ostrowa Wielkopolskiego tylko osiem.

KONFERENCJA: - Znowu jesteśmy w tym samym miejscu. Wygraliśmy dwa mecze, ale to nie jest wystarczająco dużo, by przejść dalej. Nauczeni zeszłorocznym doświadczeniem bardzo się skupiliśmy na tym meczu. Nie chcieliśmy powtórzyć tego, co się działo w półfinale i finale rok temu i nie stracić przewagi boiska. Może dlatego weszliśmy trochę nerwowo w pierwsze dwie kwarty. Anwil jest zespołem obrony i tym w pewnym momencie przełamaliśmy ten mecz. Seria jest otwarta. Mamy zimną głowę, wiemy, że trzeba wygrać mecz w Ostrowie Wielkopolskim, żeby przejść dalej – na konferencji mecz komentował Igor Milicić.

COMING SOON: Rywalizacja przenosi się do Ostrowa Wielkopolskiego. Już za trzy dni, 7 maja o godz. 17:45 rozpocznie się kolejne starcie ćwierćfinału. Transmisję telewizyjną ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport.

Anwil Włocławek – Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski 86:78 (17:21, 18:15, 29:18, 22:24)

Anwil: Simon 23, Broussard 20, Almeida 15, Lichodiej 12, Zyskowski 11, Ignerski 3, Szewczyk 2, Michalak 0, Wadowski 0, Łączyński 0

Arged BMSlam Stal: Chyliński 21, Ware 17, Kostrzewski 16, Maras 14, Nowakowski 5, Jaramaz 3, King 2, Scott 0, Łukasiak 0, Szymkiewicz 0, Kowalenko 0, Żołnierewicz 0