Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Bolesne powroty

Niedziela, 10 Marca 2019, 21:12, Sebastian Falkowski

Anwil Włocławek nie zaliczył udanego powrotu do Hali Mistrzów. Rottweilery do samego końca nie umiały odnaleźć swojego rytmu i ostatecznie uległy dobrze grającemu AZS-owi Koszalin 77:80.

TŁO: Zawodnicy trenera Igora Milicicia po zwycięstwie z Kingiem Szczecin rozpoczęli przygotowania do serii spotkań we Włocławku. Najbliższym przeciwnikiem Anwilu mieli być walczący o utrzymanie koszalinianie. Zespół w obliczu zagrożenia potrafi wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, więc Rottweilery od samego początku meczu musiały być czujne. 

KLUCZOWY MOMENT: Na pięć sekund do końca spotkania oba rzuty wolne spudłował Bartosz Bochno. Ostatnia akcja meczu przy wyniku 77:80 należała więc do Anwilu. Kamil Łączyński podał do Aaron Broussarda, ten oddał piłkę Jarosławowi Zyskowskiemu, a Hala Mistrzów... wstrzymała oddech. Niestety, piłka nie wpadła do kosza, a szansa na przedłużenie spotkania przepadła. Oczywiście, nie ma co winić Zyzia  mecz został przegrany wcześniej, chociażby w drugiej kwarcie, którą koszalinianie wygrali 21:9, dzięki czemu złapali wiatr w żągle.

NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU: To był najlepszy mecz ligowy Chase’a Simona w tym sezonie. Trafił 27 punktów, miał cztery zbiórki i sześć asyst, zagrał na 56-procentowej skuteczności. Warto odnotować aż siedem celnych trójek Amerykanina, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich zawodników Anwilu w tym sezonie. Popisowo wyglądała szczególnie trzecia kwarta, w której Simon był ostoją ekipy, trafił 15 punktów i praktycznie w pojedynkę utrzymywał drużynę w grze. Choć Rottweilery jako zespół zawiodły, to Amerykanina trzeba za dzisiejszy występ pochwalić.

NAJLEPSZY W AZS-ie: Zdecydowanie najlepiej w barwach Akademików wypadł Bartosz Bochno. Polak nie trafił wprawdzie dwóch rzutów wolnych w końcówce, ale szczęśliwie dla niego, nie miało to dla AZS-u negatywnych skutków. Łącznie uzbierał 23 punkty, miał 8/12 z gry, ale co najważniejsze – trafiał kluczowe rzuty. Indywidualnie wypadł najlepiej z ekipy, co ciekawe, zagrał najlepszy mecz w karierze, ale trzeba przyznać, że gratulacje należą się całemu zespołowi z Pomorza.

STATYSTYKA: Włocławianie wymusili w całym spotkaniu tylko sześć fauli przeciwnika, sami popełniając 18 przewinień. Wyjaśnia to po części statystykę rzutów wolnych – Anwil rzucał z linii tylko dwa razy, przy 24 próbach rywali (15 rzutów celnych)! Taka sytuacja jest rzadko spotykana i musi być nauczką dla Rottweilerów. W następnych spotkaniach zespół musi zagrać agresywniej i lepiej wykorzystać swoje walory w ataku.

KONFERENCJA: – Mecz nie potoczył się po naszej myśli. Nie gramy u siebie z taką intensywnością, jak na wyjeździe. Na pewno to otwarcie meczu, gdzie rzuciliśmy sporo trójek, mocno nas, wbrew pozorom, spowolniło. Przestaliśmy biegać, przestaliśmy penetrować i to się nam odbiło czkawką. Ja jako trener muszę wziąć odpowiedzialność za ten mecz, musimy znaleźć inną grę, żebyśmy wygrywali u siebie częściej niż do tej pory – tak spotkanie na konferencji prasowej komentował trener Anwilu, Igor Milicić.

COMING SOON: Szansa na rehabilitację stanie przed Rottweilerami już w najbliższą sobotę, 16 marca. Włocławianie zmierzą się w Hali Mistrzów z HydroTruckiem Radom. Początek spotkania o godz. 19:00.

Anwil Włocławek - AZS Koszalin 77:80 (27:19, 9:21, 23:22, 18:18)

Anwil: Simon 27, Lichodiej 16, Zyskowski 13, Broussard 6, Almeida 5, Czyż 4, Łączyński 3, Szewczyk 3, Sobin 0

AZS: Bochno 23, Thomas 18, Surmacz 17, Fraser 11, Zywert 6, Brandon 3, Czujkowski 2