Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Ofensywnie głową w mur

Sobota, 19 Stycznia 2019, 16:34, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek rzucił tylko 25 punktów po zmianie stron i bijąc w mur w ofensywie, oddał parkiet Arce Gdynia. Rywale wygrali mecz 83:66.

TŁO: Od zwycięstwa w meczu nad Arką Gdynia, Anwil Włocławek chciał rozpocząć rundę rewanżową. W pierwszej kolejce sezonu to rywale wygrali spotkanie (98:89) w dość kuriozalnych okolicznościach, bowiem do przerwy to włocławianie prowadzili 59:44.

KLUCZOWY MOMENT: Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze (24:19 po kwarcie ), ale przed przerwą był już remis (41:41). Począwszy od 22. minuty, goście rozpoczęli jednak ucieczkę i nie pozwolili sobie ani na chwilę dekoncentracji do końca meczu. Wszystko zaczęło się od trójki Jamesa Florence’a (49:45), a za moment trafili Dariusz Wyka i Marcel Ponitka. Gdy włocławianie przełamali swoją indolencję rzutem Vladimira Mihailovicia, w ofensywie Arki odnalazł się Krzysztof Szubarga, który przymierzył dwukrotnie z rzędu zza łuku. Było 59:47 i choć gospodarze starali się odmienić sytuację, bili głową w mur. Asseco wygrało ostatecznie 83:66, pozwalając miejscowym zdobyć tylko 25 punktów po przerwie.

LIDER ANWILU: Vladimir Mihailović grał tylko 19 minut, ale w tym czasie zdobył 14 punktów. 12 z nich Czarnogórzec rzucił do przerwy, po zmianie stron nie był już tak skuteczny. Ogółem miał 6/11 z gry oraz trzy zbiórki.

LIDER(ZY) ARKI: James Florence miał 23 punkty (7/13 z gry), dziewięć fauli wymuszonych, sześć asyst, trzy przechwyty i dwie zbiórki. Słowem – zagrał koncertowo, prowadząc Arkę do zwycięstwa. Trzeba jednak oddać, że w Arce było dwóch liderów – Josh Bostic rzucił 20 oczek (5/15), miał siedem zbiórek, cztery asysty i przechwyt.

DRUGI PLAN: Mateusz Kostrzewski z impetem wszedł w mecz – rzucił sześć oczek z rzędu – i choć ogółem grał krótko (14 minut), to jednak nie przeszkodziło mu to być drugim strzelcem zespołu. Na sześć prób z gry, Kostek trafił czterokrotnie, miał także cztery zbiórki, blok, asystę i przechwyt.

STATYSTYKA: Zbiórki na remis 40:40. Niby więc wszystko w porządku, ale jednak nie do końca. Gdynianie grali bowiem osłabieni pod koszem – bez Roberta Upshawa i Mikołaja Witlińskiego – więc to gospodarze powinni zdominować strefę podkoszową. Tymczasem goście, rękoma Wyki (dziewięć zbiórek), Deividasa Dulkysa (osiem) czy Bostica (siedem) wyrównali ten element, a że mieli lepszą skuteczność, otworzyli sobie tym samym drzwi do zwycięstwa w tym meczu.

CIEKAWOSTKA: Statystycznie gdynianie wypadli słabo w rzutach z dystansu – trafili tylko 26 procent prób w tym elemencie, przez długie momenty pudłując seryjnie zza łuku. Problem w tym, że włocławianie zagrali jeszcze słabiej: nie tylko przegrali ze względu na skuteczność (23 procent), ale także w kontekście liczby trafionych trójek (7/30 do 11/42). W czwartej kwarcie Rottweilery przymierzyły z dystansu tylko dwukrotnie na 11 prób…

COMING SOON: W niedzielę wyjazd do Warszawy, w poniedziałek lot do Hiszpanii, we wtorek mecz z liderem grupy A Basketball Champions League, UCAM Murcja. Przeciwnik trudny, ale póki piłka w grze…

Anwil Włocławek – Arka Gdynia 66:83 (24:19, 17:22, 10:20, 15:22)

Anwil: Mihailović 14, Kostrzewski 11, Michalak 10, Sobin 6, Lichodiej 8, Broussard 5, Marković 5, Simon 5, Łączyński 2, Szewczyk 0, Zyskowski 0

Arka: Florence 23, Bostic 20, Szubarga 13, Ponitka 11, Wyka 11, Dulkys 5, Dylewicz 0, Garbacz 0, Kamiński 0, Leszczyński 0, Łapeta 0