Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Bez ognia w ataku

Wtorek, 08 Stycznia 2019, 21:35, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek zagrał zbyt nieskutecznie w ataku i słabo w obronie, aby mógł myśleć o zwycięstwie nad Sidigasem Avellino. Włoski zespół wygrał w Hali Mistrzów 72:62.

TŁO: Sidigas Avellino przyjechał do Włocławka bez dwóch zawodników – Hamady’ego N’Diaye i Matta Costello – ale przecież bez tych dwóch zawodników wygrał ostatnie cztery spotkania ligowe, pokonując w tym m.in. euroligową Olimpię Mediolan. Anwil Włocławek przystępował z kolei do wtorkowego starcia po dwóch zwycięstwach w Energa Basket Lidze w tym roku.

KLUCZOWY MOMENT: Na początku czwartej kwarty – choć goście prowadzili już różnicą 14 oczek, 56:42 – włocławianie zerwali się do jeszcze jednej próby odmiany losów spotkania. Ich zapędy szybko jednak zneutralizował Caleb Green. Amerykanin trafił dwukrotnie za trzy, po chwili dołożył punkty spod kosza oraz przechwyt, który Patric Young zamienił na wsad. Na trzy minuty przed końcem Sidigas prowadził 70:55 i było jasne, że wygra ten mecz.

NAJSKUTECZNIEJSZY W ANWILU: Josip Sobin twardo i nieustannie toczył podkoszowy bój z potężnie zbudowanym Youngiem (osiem punktów, 12 zbiórek) i na pewno nie wypadł gorzej. Chorwat miał 16 punktów (7/12 z gry), siedem zbiórek i dwie asysty w ciągu 30 minut i zdecydowanie był najjaśniejszym punktem Anwilu. – Rywale szybko wypracowali sobie przewagę i choć w drugiej połowie graliśmy lepiej, niż w pierwszej, ciężko byłoby zniwelować tę stratę. Wygrali zasłużenie, a my już koncentrujemy się na kolejnym meczu – powiedział Sobin na konferencji prasowej.

NAJSKUTECZNIEJSZY U RYWALA: O wspomnianym Greenie pisaliśmy dużo przed meczem, typując go na gwiazdę Sidigasu i jak widać, nie było w tym krzty przesady. Doświadczony Amerykanin miał 17 oczek (6/12 z gry, w tym 4/8 za trzy), trzy zbiórki i trzy asysty. 16 oczek (5/1) z kolei rzucił Demetris Nichols. Cóż, pierwszy wygrywał m.in. EuroCup z Galatasaray, a drugi grał w CSKA Moskwa czy Panathinaikosie Ateny…

STATYSTYKA: 11/29 za trzy zanotowali goście, podczas gdy włocławianie przerażali brakiem ognia w tym elemencie. Tylko cztery celne na 18 prób to forma daleka od oczekiwań, a przecież w zespole Anwilu nie brakuje strzelców. Niestety, poza Chasem Simonem (przeciętnie 2/5, ogółem 14 oczek i cztery zbiórki), nikt wśród Rottweilerów nie miał tego wieczora dobrze ustawionego celownika. I w czasie meczu trudno było nie odnieść wrażenia, że właśnie jeden-dwóch trójek brakuje, aby złapać rytm. Kilkukrotnie zdarzały się sytuacje, gdy gospodarze – choć mieli otwarte pozycje – pudłowali, a w odpowiedzi trafiali Green, Nichols czy Ariel Filloy (12 punktów, 2/6 za trzy, osiem zbiórek).

KONFERENCJA: - Nie taki był nasz plan. Mieliśmy maksymalnie utrudnić grę Calebowi Greenowi, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że to kluczowy gracz Avellino. Tymczasem Green miał dużo otwartej przestrzeni i z niej korzystał. Tak doświadczony zespół, jakim jest Sidigas, karze swoich przeciwników za każdym razem, gdy tylko oni popełniają błędy. A my tych błędów popełniliśmy bardzo dużo. Zbyt dużo strat – 16 – i zbyt dużo otwartych rzutów dla rywali. To na pewno nie jest jednak tak, że spuszczamy głowy. Jeszcze mamy kilka meczów do rozegrania – powiedział trener Igor Milicić.

COMING SOON: W piątek wyjazd, w sobotę mecz. I to jaki mecz! Mistrz Polski Anwil Włocławek zmierzy się w sali Szkoły Podstawowej nr 2 z wicemistrzem kraju, BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski. Będzie się działo i będzie gorąco!

Anwil Włocławek - Sidigas Avellino 62:72 (15:23, 16:16, 9:17, 22:16)

Anwil: Sobin 16, Simon 14, Michalak 8, Kostrzewski 7, Mihailović 7, Zyskowski 6, Marković 2, Szewczyk 2, Broussard 0, Lichodiej 0, Łączyński 0

Sidigas: Green 17, Nichols 16, Sykes 13, Filloy 12, Young 8, Campani 3, D'Ercole 3, Campogrande 0, Spizzichini 0