Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Po trudach do celu - pierwsza wygrana Rottweilerów

Niedziela, 14 Października 2018, 22:03, Michał Fałkowski

W czwartej kwarcie Anwil Włocławek zagrał bardzo dobrze i w obronie, i w ataku i po bardzo wymagającym meczu pokonał Kinga Szczecin 86:82. To pierwsze zwycięstwo mistrzów w Energa Basket Lidze.

TŁO: Po przegranej w Gdyni koszykarze Anwilu Włocławek chcieli pokonać Kinga Szczecina na otwarcie Energa Basket Ligi w sezonie 2018/2019 w Hali Mistrzów. Goście z kolei liczyli na zmęczenie Rottweilerów środowym meczem i zbyt długą podróżą z Łotwy.

PRZEBIEG MECZU: Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Łukasza Bieli, którzy prowadzili po pierwszej, drugiej i trzeciej kwarcie. Jednocześnie jednak trzeba oddać, że włocławianie z minuty na minuty zmniejszali dystans, który przed czwartą kwartą wynosił tylko trzy oczka (59:62). Wszystko, co najlepsze, gospodarze pokazali w najważniejszym momencie.

KLUCZOWY MOMENT: Seria 15:5 przez pierwsze pięć minut czwartej kwarty to nie przypadek. Trener Igor Milicić zaordynował obronę strefową po trzeciej odsłonie i ten manewr kompletnie zdezorientował szczecinian. Punkty zdobywali sporadycznie, a tymczasem Rottweilery korzystały z tego, że rytm w ataku złapał Michał Michalak (13 oczek). Polski snajper trafił dwie trójki z rzędu (jedna z faulem), za trzy przymierzył też Kamil Łączyński i gra gospodarzy zazębiła się na tyle, aby nie oddać prowadzenia do końca.

NAJSKUTECZNIEJSZY STRZELEC: Wspomniany Michał Michalak po raz trzeci z rzędu był najlepszym strzelcem Rottweilerów. 25-latek długo nie mógł wcelować się w kosz w tym meczu, ale kiedy to zrobił, miał wielki wkład w zwycięstwo Anwilu. Wszystkie swoje 19 punktów (2/4 za dwa, 3/6 za trzy), 6/7 z linii) zdobył po przerwie, miał również siedem zbiórek i cztery asysty. I wygrał korespondencyjny pojedynek z…

LIDER RYWALI: …Pawłem Kikowskim, którego występ był odwrotnością gry Michalaka. Lider Kinga szybko rzucił 10 punktów, bo w pierwszej kwarcie, ale w kolejnych trzech uzbierał łącznie tylko osiem oczek. Ogółem zagrał więc na wysokim poziomie (18 punktów, 6/12 z gry, sześć zbiórek, pięć asyst), ale po meczu musiał uznać wyższość Michalaka i całego Anwilu.

DRUGI PLAN: Z powodu absencji Vladimira Mihailovicia Kamil Łączyński musiał grać aż 32 minuty, ale zmęczenie nie odbiło się na jego grze. Kapitan Anwilu miał 11 punktów (trafił wszystkie trzy próby z gry) i siedem asyst. Przymierzył bardzo ważną trójkę na początku trzeciej odsłony, która przełamała prowadzenia Kinga (z 62:64 na 65:64).

POWRÓT: Z powodu kontuzji łąkotki Mateusz Kostrzewski ominął trzy ostatnie mecze: w Superpucharze, Energa Basket Lidze i Basketeball Champions League. Gdy już wrócił, pokazał, że będzie ważnym ogniwem Anwilu. W 23 minuty rzucił 11 punktów (4/5 z gry), miał pięć zbiórek i trzy przechwyty.

DO POPRAWY: 19 strat to wynik daleki od oczekiwań zarówno sztabu trenerskiego, zawodników, jak i kibiców. Niedokładne podania i brak zrozumienia – to wszystko może i będzie się zdarzać, ale kluczem jest, aby je minimalizować. Dwa-trzy treningi pomiędzy poszczególnymi meczami mogą jednak wydłużać czas zgrywania się zespołu.

ABSENCJA: Nikoli Markoviciowi nadal dokuczają problemy z plecami, a wspomniany Mihailović pauzuje z powodu urazu stawu skokowego. Na ten moment ciężko jednoznacznie określić czy obaj zawodnicy zagrają w najbliższą środę w BCL.

WOKÓŁ PARKIETU: Zanim rozgorzały emocje na parkiecie, w Hali Mistrzów doszło do podniosłego momentu. 3358 fanów mogło z dumą zaśpiewać „We Are The Champions” obserwując przy tym, jak pod kopułą areny rozwija się baner upamiętniający mistrzostwo Polski z poprzedniego sezonu.

COMING SOON: Już w środę pierwsze spotkanie Basketball Champions League we Włocławku! 17 października o godz. 18:00 mecz z BC Niżnym Nowogrodem.

Anwil Włocławek – King Szczecin 86:82 (15:22, 21:20, 23:20, 27:20)

Anwil: Michalak 19, Simon 14, Kostrzewski 11, Łączyński 11, Lichodiej 9, Sobin 7, Zyskowski 6, Wadowski 4, Szewczyk 3, Parzeński 2

King: Kikowski 18, Harris 11, Schenk 11, Jogela 11, Sajus 10, Paliukenas 9, Diduszko 6, Vecvargas 6, Bartosz 0, Majcherek 0