Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

1998/1999 NOBILES / ANWIL WŁOCŁAWEK

Po trzech latach posuchy (czwarte, piąte i siódme miejsce) we Włocławku postanowiono w końcu włączyć się do walki o medale. Duet trenerski Eugeniusz Kijewski - Wojciech Kobielski z ubiegłorocznego, podstawowego składu pozostawił w zespole tylko Romana Prawicę, Igora Griszczuka i Davida van Dyke'a. Z zespołu jeszcze w trakcie ubiegłego sezonu odeszli Bruździński, Horne i Johnson. Po rozgrywkach pożegnano się z Błońskim, Sobackim, Stańko, Wardachem, Wierzgaczem i Williamsem.

Po rocznym pobycie w Bytomiu do zespołu powrócił Tomasz Jankowski ściągając za sobą także Bartka Tomaszewskiego. Z Torunia przybył Arkadiusz Makowski oraz Dariusz Kondraciuk. Szeroką kadrę zasilili także wychowankowie włocławskich klubów Tomasz Andrzejewski i Hubert Radke. Prawdziwym hitem okazało się sprowadzenie z Cibony Zagrzeb Alana Gregova. Był to wtedy najbardziej utytułowany zawodnik, jaki pojawił się na włocławskim parkiecie. Poza trzykrotnym zdobyciem mistrzostwa Chorwacji z zespołem z Zagrzebia, Gregov był także medalistą największych światowych imprez reprezentując swój kraj m.in. na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku, Mistrzostwach Europy w 1993 i 1995 roku, oraz Mistrzostwach Świata w 1994 roku. Dużym wzmocnieniem było także pozyskanie byłego zawodnika Rabotnickiego Skopje Vlatko Ilića.

Od początku rozgrywek ton wydarzeniom w lidze nadawały trzy zespoły. Obrońca mistrzowskiego tytułu z Wrocławia, ubiegłoroczny brązowy medalista z Bytomia i właśnie drużyna WTK Nobiles / Anwil, gdyż pod taką nazwą w tym sezonie występowali włocławscy koszykarze. Pierwszą porażkę włocławianie ponieśli dopiero w siódmej kolejce, przegrywając ze Śląskiem we własnej hali po fantastycznym rzucie Jacka Krzykały w ostatniej sekundzie meczu. Mimo pewnego rozprężenia i kolejnych dwóch porażek z silnym Pruszkowem i Bobrami z Bytomia, zespół dość pewnie zajął drugą lokatę po rundzie zasadniczej, mając o trzy zwycięstwa mniej od obrońcy tytułu i tyleż więcej od trzeciego w tabeli Ericssona.

Ligowi decydenci nie wymyślili tym razem żadnych udziwnień i po rozegraniu trzydziestu kolejek sezonu zasadniczego (mecz i rewanż) przystąpiono od razu do fazy play-off. Pierwszym przeciwnikiem włocławian okazał się rywal zza miedzy, zespół AZS-u Toruń. Jak niewygodny był to dla Nobilesu przeciwnik niech świadczą mecze rozgrywane na tym samym etapie trzy lata wcześniej. Wtedy to do awansu potrzebne było włocławskiej drużynie rozegranie aż pięciu spotkań. Tym razem także nie było łatwo, ale faworyzowany włocławski zespół potrafił wywieźć z Torunia jedno zwycięstwo, kończąc ostatecznie rywalizację na czterech spotkaniach (3:1). Tym samym koszykarze z Włocławka po raz pierwszy od sezonu 1995-96 awansowali do najlepszej czwórki.

Następną przeszkodę w drodze do finału stanowiła ekipa Ericssona Bobrów Bytom. Z psychologicznego punktu widzenia bytomianie byli faworytem, gdyż obok wrocławskiego Śląska byli jedynym zespołem który dwukrotnie pokonał Nobiles / Anwil w rozgrywkach sezonu zasadniczego. Na nic zdała się ta przewaga i nadzieje koszykarzy ze Śląska. Włocławska drużyna łatwo odprawiła rywala w trzech meczach, tylko w pierwszym z nich mając niewielkie problemy (67:66). Tak więc po raz trzeci w krótkiej, bo zaledwie siedmioletniej pierwszoligowej historii, zespół z Włocławka awansował do ścisłego finału. Po raz trzeci także, za przeciwnika mając najbardziej utytułowaną ekipę w historii polskiego basketu - wrocławski Śląsk.

Spotkania o mistrzostwo były jedną z najbardziej zaciętych finałowych serii ostatniej dekady. Każda z drużyn wykorzystywała atut własnego parkietu doprowadzając rywalizację do siedmiu spotkań. Ostatecznie obrońcy tytułu zwyciężyli 4:3, wygrywając w ostatnim meczu w Hali Ludowej zaledwie sześcioma punktami. Aby lepiej zrozumieć, jak zacięta to była walka warto prześledzić poszczególne spotkania. Po pierwszych dwóch 2:0 dla Śląska oraz plus 13 i 9 w poszczególnych meczach. Kolejne dwa spotkania i 2:0 dla Nobilesu oraz plus 12 i plus 10 w małych punktach. Stan rywalizacji wynosił 2:2. Następny mecz we Wrocławiu dał prowadzenie drużynie z Dolnego Śląska 3-2 (plus 7 po dogrywce! dla wrocławian). Po spotkaniu w hali OSIR-u mieliśmy kolejny remis (3:3) w meczu wygranym przez włocławski zespół 3 punktami. I wreszcie ostatnie spotkanie. 13 maja 1999 roku, Hala Ludowa we Wrocławiu. Do przerwy obrońca tytułu prowadził 38:30. Niestety, mimo wysiłków nie udało się włocławskiej drużynie odmienić losów meczu - 67:60 i kolejny tytuł znów powędrował na Śląsk.

Mimo porażki Włocławek był szczęśliwy. Po trzech chudych latach zespół znów skutecznie rywalizował o medale. Po wysłuchaniu relacji z meczu kibice ani myśleli o śnie. O godzinie 3.30 nad ranem włocławianie hucznie przywitali swoich idoli powracających z Wrocławia. Odżyły nadzieje na kolejne tłuste lata włocławskiej koszykówki. Jak pokażą przyszłe sezony, nadzieje, choć nie do końca, to jednak spełnione.

Miejsce po sezonie: 2

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 2

Zespół: Tomasz Andrzejewski, Marcin Cieślak, Alan Gregov, Igor Griszczuk, Vlatko Ilić, Tomasz Jankowski, Dariusz Kondraciuk, Arkadiusz Makowski, Roman Prawica, Hubert Radke, Maciej Schwarz, Bartłomiej Tomaszewski, David Van Dyke, Robert Witka

Trenerzy: Eugeniusz Kijewski, Wojciech Kobielski (asystent)