Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Po sezonie pełnych kontuzji i problemów, nowy sezon wymagał zmian zarówno na parkiecie, jak i w sztabie szkoleniowym. Trudną, choć zrozumiałą decyzję podjął asystent trenera Andrzej Pluta, który Włocławek zamienił na Hiszpanię (przeprowadzka spowodowana była grą jego synów w szkółce Estudiantesu Madryt). Kontynuację współpracy potwierdzono z Marcinem Woźniakiem, który pomagał w prowadzeniu pierwszego zespołu m.in. Igorowi Griszczukowi czy Emirowi Mutapciciowi. Wakat pozostawał jednak na najważniejszym stanowisku – głównego trenera. Tę posadę objął Mariusz Niedbalski, który mimo młodego wieku miał bardzo duże doświadczenie, zdobyte jako asystent w PGE Turowie Zgorzelec czy Treflu Sopot. Sopocki klub prowadził także jako główny coach, a w momencie zatrudnienia przez Anwil był także selekcjonerem reprezentacji Polski U20. Nie był to więc wybór z przypadku. Niedbalski miał swój pomysł na zespół – za cel nadrzędny postawił sobie stworzenie drużyny walczącej w każdym meczu oraz ciężko pracującej na treningach. Sztab szkoleniowy uzupełnili: Arkadiusz Markiewicz, czyli nowy trener odnowy biologicznej, natomiast Hubert Śledziński zaczął odpowiadać za przygotowanie motoryczne.

Niestety, lato nie układało się po myśli włocławian. Do Rosy Radom odszedł Michał Sokołowski, a Mateusz Kostrzewski wybrał PGE Turów Zgorzelec. W składzie zostali natomiast: Seid Hajrić, Piotr Pamuła oraz Mikołaj Witlński, których nowy trener uzupełnił o Grega Surmacza, Macieja Raczyńskiego oraz Krzysztofa Krajniewskiego. Pierwszy z nich występował wcześniej w Polsce przez trzy sezony, drugi był rodowitym włocławianinem i jednocześnie mistrzem Polski z Anwilem, a Krajniewski przybył z Siarki Tarnobrzeg, licząc na sportowy awans.

Na tamten czas rodzima część składu była więc zamknięta, przyszła pora na kontraktowanie obcokrajowców. Rozpoczęto od pary rozgrywających – come back na Kujawy zaliczył Arvydas Eitutavicius, który pozostawił dobre wrażenie po 24 spotkaniach w barwach Anwilu w sezonie 2012/2013. Podstawową „jedynką” został Deonta Vaughn. Amerykanin posiadał bogate CV jeśli chodzi o europejski basket – zdobył Puchar Polski, mistrzostwo Gruzji i wicemistrzostwo Węgier. W każdej ze swoich wcześniejszych drużyn był liderem i taką samą rolę otrzymał w Anwilu. Kolejnym elementem układanki Niedbalskiego został Chase Simon – klubowy kolega Krajniewskiego ze Stabillu Jezioro. Amerykanin pokazał się z dobrej strony podczas gry na Podkarpaciu, co zaowocowało zainteresowaniem lepszego klubu. Skład zamknął prawdziwy koszykarski obieżyświat (13 klubów w ciągu 5 lat) czyli podkoszowy Brandon Brown. Dwie kontuzje w pre-season (Pamuły oraz Surmacza) oznaczały konieczność wzmocnienia składu. Padło na Konrada Wysockiego, byłego zawodnika EWE Baskets Oldenburg, który już wcześniej był w kręgu zainteresowań Anwilu.

Okres sparingowo-przedsezonowy dał kilka odpowiedzi jak może wyglądać zespół Rottweilerów w nadchodzącym sezonie. To nie bilans siedmiu zwycięstw i trzech porażek był najważniejszy, lecz postawa świetnie dysponowanego w ataku Brandona Browna, jak zwykle solidna gra Eitutaviciusa lub perspektywa powrotu do zdrowia Surmacza. Łyżką dziegciu w beczce miodu okazała się postawa w defensywie, która nie zawsze wyglądała tak jak oczekiwał trener Niedbalski. I był to zły symptom.

Na inaugurację sezonu przypadły derby Kujaw – pojedynek Anwilu z Polskim Cukrem Toruń, prowadzonym, dodatkowo, przez byłego trenera Anwilu, Miliję Bogicevicia. Po słabej grze włocławianie ulegli torunianom jedenastoma punktami, głównie przez problemy z defensywą i grą zespołową. Te same błędy powielone zostały w następnej kolejce – druga porażka (tym razem z Asseco Gdynia) stała się faktem. Bilans 0-2 nie napawał optymizmem, do tego doszło odsunięcie od składu niesubordynowanego Browna i… dwie kolejne porażki: z Rosą Radom oraz King Wilkami Morskimi Szczecin. Ta ostatnia przegrana przelała czarę goryczy. Pracę stracił trener Mariusz Niedbalski, choć przez swoim zwolnieniem zdążył jeszcze zakontraktować centra, Andreę Crosariola. Włoch nie pomógł jednak w starciu z Wilkami, Anwil rozstał się z Niedbalskim, a wakat na stanowisku trenera nie trwał zbyt długo – nowym szkoleniowcem został Bośniak Predrag Krunić, autorytet trenerski w niemieckiej Bundeslidze.

Na efekt nowej miotły nie trzeba było długo czekać. Już w pierwszym meczu z Kruniciem na ławce Anwil odniósł zwycięstwo. Widać było poprawę w obronie oraz zwyżkę formy niektórych zawodników, a innym dobrym prognostykiem wydawać się mógł powrót Pamuły do treningów. Nie wystarczyło to jednak w kolejnych spotkaniach – z mocnymi: Treflem, PGE Turowem oraz Stelmetem.  Na domiar złego, po dwóch kolejnych meczach kolejny uraz dopadł Pamułę, co skutkować musiało rozwiązaniem kontraktu.

Chwilą oddechu dla włocławian były trzy kolejne zwycięstwa nad rywalami z dołu tabeli, a po trzech tygodniach spokoju Rottweilery znów zaczęły grać sinusoidalnie. Zwycięstwa przeplatane były porażkami, a widmo problemów z wejściem do play-off zmusiło włodarzy klubu do kolejnego ruchu: nowym obrońcą został Chorwat Hrvoje Kovacević. Już z nim w składzie Anwil odniósł zwycięstwo z Polpharmą, ale w kolejnym meczu przegrał w Sopocie. Wydawać by się mogło, że po zupełnie zaskakującym pokonaniu PGE Turowa Anwil podniesie się z kolan i rzutem na taśmę zakwalifikuje się do play-off, lecz niestety, im dalej, tym było gorzej.

Pogrom w Zielonej Górze skutkował karami finansowymi dla sztabu i zawodników, ale to nie zadziałało mobilizująco. Dwie porażki (ze Startem Lublin oraz Energą Czarnymi Słupsk) spowodowały prawdziwe trzęsienie ziemi. Pracę stracił nie tylko trener Krunić, ale także trójka graczy: Hajrić, Crosariol oraz Eitutavicius. Od tego momentu grał tylko o poprawienie bilansu i zachowanie twarzy. Play-off było praktycznie poza zasięgiem. Zdecydowano, że sezon jako trener główny zakończy dotychczasowy asystent – Marcin Woźniak. W meczu z MKS-em Dąbrowa Górnicza miał on do dyspozycji zaledwie ośmiu zawodników. To głównie przez krótką rotację Anwil przegrał wszystkie pięć meczów do końca sezonu  zasadniczego, zajmując ostatecznie 12. miejsce. Ten rok okazał się bardzo smutnym dla fanów włocławskiej koszykówki. Po raz pierwszy w swojej bogatej historii klub z Kujaw nie zagrał w fazie play-off.

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans):  12 (10/20)

Zespół: Juliusz Barański, Brandon Brown, Andrea Crosariol, Arvydas Eitutavičius, Seid Hajrić, Bartosz Jankowski, Hrvoje Kovačević, Krzysztof Krajniewski, Piotr Pamuła, Maciej Raczyński, Chase Simon, Greg Surmacz, Deonta Vaughn, Adrian Warszawski, Mikołaj Witliński, Konrad Wysocki.

Trenerzy: Mariusz Niedbalski / Predrag Krunić (od października 2014) / Marcin Woźniak (od marca 2015)