Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

2009/2010 ANWIL WŁOCŁAWEK

Po wywalczeniu brązowych medali w sezonie 2008/2009 we Włocławku wzrosły apetyty i ponownie zaczęto głośno mówić o powrocie i utrzymaniu się na koszykarskim piedestale. Zapędy te studził nieco trener Igor Griszczuk, który 15 czerwca 2009 roku, dokładnie w szóstą rocznicę wywalczenia przez Anwil mistrzostwa Polski, podpisał kontrakt na prowadzenie drużyny w nadchodzącym sezonie. Szkoleniowiec obiecywał stworzenie walecznego zespołu, któremu ton nadawać będą pracowici i głodni zwycięstw koszykarze, a nie gwiazdy z głośnymi nazwiskami.

Pierwszy transfer Anwilu odbił się jednak szerokim echem w Polskiej Lidze Koszykówki. Z włocławską drużyną związał się bowiem Krzysztof Szubarga - podstawowy rozgrywający reprezentacji Polski, o której tego lata było bardzo głośno z uwagi na rozgrywane w naszym kraju Mistrzostwa Europy. Do szybkiego i efektownie grającego "Szubiego" wkrótce dołączyli dwaj znakomici strzelcy: Andrzej Pluta (przedłużył kontrakt) i Kevyn Green. Niestety, z powodów rodzinnych ten ostatni musiał wrócić do Stanów Zjednoczonych i nie zdążył zadebiutować w polskiej lidze. Strzałem w dziesiątkę okazał się natomiast angaż Rasharda Sullivana, którego wysłannicy Anwilu odkryli podczas campu w Las Vegas. Skład drużyny uzupełnili: Nikola Jovanović, Wojciech Barycz, Mike Trimboli i powracający po rocznej przerwie Alex Dunn (zastąpił Jonathana Kalego).

Inaczej niż rok wcześniej, tym razem przedsezonowe wyniki drużyny w oficjalnych turniejach nie zachwycały. Anwil wygrał tylko jeden mecz w Poznaniu i jeden podczas Kasztelan Basketball Cup we Włocławku. Tym samym nie obronił pucharu Kasztelana, plasując się na czwartej pozycji w turnieju za PGE Turowem Zgorzelec, PBG Basktem Poznań i Treflem Sopot.

Generalny sprawdzian przed rozpoczęciem zmagań ligowych okazał się na szczęście niewymierny względem przyszłych wyników. Anwil zanotował jeden z najlepszych startów w krajowych rozgrywkach w całej swojej historii. Pokonał sześciu rywali z rzędu (wśród nich drużyny, z którymi przegrywał w KBC) i razem z Asseco Prokomem Gdynia dominował nad pozostałymi drużynami. Drugiej porażki włocławianie doznali dopiero w konfrontacji bezpośrednim konkurentem do pierwszego miejsca. Zapewne nie byłyby znakomitych wyników, gdyby klub nie postarał się o korekty w składzie. Kevyna Greena zastąpił Mujo Tuljković, Mikea Trimboliego Dru Joyce, Wojtka Barycza Brett Winkelman, a dodatkowo sprowadzono do Włocławka Kamila Chanasa.

W takim składzie drużyna Igora Griszczuka szybko stała się jednym z faworytów rozgrywek. Świadczyła o tym nie tylko wyjątkowa mobilizacja wszystkich kolejnych rywali, ale również głosy kibiców. W uruchomionym przez klub konkursie na typowanie wyników, niemal w 100% stawiali oni na Anwil. Taka presja nie sparaliżowała włocławskich koszykarzy, którzy do końca fazy zasadniczej przegrali jeszcze tylko dwa mecze, wygrywając w sumie aż dwadzieścia dwa. Nic więc dziwnego, że o fotel lidera Anwil bił się z Asseco Prokomem do ostatniego bezpośredniego starcia. W nim jednak górą byli zawodnicy z Gdyni, którzy jako jedyni w sezonie pokonali Anwil w Hali Mistrzów. Ta nikła porażka nie popsuła humorów fanom włocławskiej drużyny, bo Anwil i tak zanotował drugi najlepszy bilans w swojej historii i do pierwszej rundy play off przystępował z pozycji zdecydowanego faworyta.

W ćwierćfinale Tauron Basket Ligi (tak od play-off oficjalnie nazwano PLK) rywalem włocławian była Polonia Azbud Warszawa, postrzegana jako zespół o wiele słabszy, ale potrafiący jak żaden inny sprawiać problemy Anwilowi. I niewiele zabrakło, aby ta reguła sprawdziła się po raz kolejny. Anwil wygrał rywalizację 3:0, aplikując warszawianom średnio ponad 98 punktów w każdym meczu (103:54 w Warszawie!), ale miał też moment kryzysowy. Przydarzył się on w ostatnich minutach drugiego spotkania, gdy podopieczni Wojciecha Kamińskiego zniwelowali straty do zaledwie jednego punktu. Gdyby nie fenomenalny blok Alexa Dunna ma Eddim Millerze w ostatniej akcji meczu, rywalizacja ćwierćfinałowa musiałaby potrwać dłużej. Na szczęście środkowy Anwilu był tam, gdzie być powinien i wkrótce wraz z kolegami mógł czekać na półfinałowego rywala.

A została nim Polpharma Starogard Gdański, która w stosunku 3-1 odprawiła zwycięzcę Pucharu Polski, AZS Koszalin. Prowadzona przez byłego asystenta trenera Anwilu Miliję Bogicevicia drużyna prezentowała się bardzo solidnie i stanowiła nie lada przeszkodę na drodze do finału. I choć nie było łatwo, to Anwil pokonał ją dwukrotnie u siebie, prezentując koszykówkę na najwyższym poziomie. Niestety, w pierwszym spotkaniu w Starogardzie Gdańskim włocławianie nieco zatracili rytm. Kontuzji doznał kapitan i najskuteczniejszy zawodnik play-off Andrzej Pluta, co przełożyło się na niekorzystny wynik. Jedna przegrana nie załamała na szczęście włocławian i dzieło zapoczątkowane w Hali Mistrzów udało się dokończyć w czwartym meczu. Po zaciętym i pełnym walki spotkaniu Anwil wygrał 80:76 i w rywalizacji do trzech zwycięstw pokonał późniejszego brązowego medalistę 3-1.

Tak jak w 2006 roku, finałowym przeciwnikiem Anwilu był Asseco Prokom. Gdynianie opromienieni znakomitymi wynikami w Eurolidze nie ukrywali, że interesuje ich tylko złoto, ale Anwil traktowali jako przeciwnika najtrudniejszego z możliwych. Wzajemny respekt dwóch drużyn najlepszych nie tylko w tym sezonie, ale i w ogóle w najnowszej historii polskiej koszykówki, okazał się uzasadniony. Choć Anwil uległ 0-4 ligowemu potentatowi, to w każdym meczu walczył do końca, pozostawiając wynik otwartym przez pełne 40 minut. W Gdyni Rottweilery dwukrotnie przegrywały różnicą siedmiu punktów, a we Włocławku od zwycięstwa dzieliły ich odpowiednio trzy i jeden punkt. Zwłaszcza ostatnia przegrana, zaledwie oczkiem, po której Asseco Prokom świętował mistrzostwo Polski w Hali Mistrzów była bolesnym ciosem. Niemniej jednak, srebrne medale dla Anwilu smakowały wyśmienicie. Kibice zgotowali obydwu zespołom owację na stojąco, po której drugie miejsce słusznie pozostanie w pamięci jako kolejny wielki sukces włocławskiej koszykówki.

Sezon 2009/2010 będzie pamiętnym również z innego powodu. W marcu 2010 roku trenerowi Igorowi Griszczukowi została powierzona funkcja szkoleniowca reprezentacji Polski. Niebagatelny wpływ na tę decyzję miały fenomenalne wyniki, jakie Anwil osiągał w rozgrywkach polskiej ligi. Plan utrzymania włocławskiej koszykówki na piedestale został ze wszech miar zrealizowany. 

Miejsce po sezonie: 2

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 2

Zespół: Dawid Adamczewski, Wojciech Barycz, Kamil Chanas, Alex Dunn, Wojciech Glabas, Kevyn Green, Nikola Jovanović, Dru Joyce, Andrzej Pluta, Mike Trimboli, Rashard Sullivan, Krzysztof Szubarga, Mujo Tuljković, Brett Winkelman, Bartłomiej Wołoszyn.

Trenerzy: Igor Griszczuk, Krzysztof Szablowski, Marcin Woźniak

Stoją od lewej: Bartek Wołoszyn, Brett Winkelman, Dru Joyce, Nikola Jovanović, Krzysztof Szubarga, Mujo Tuljković, Andrzej Pluta, Alex Dunn, Dawid Adamczewski, Rashard Sullivan, Kamil Chanas, Wojtek Glabas

Siedzą od lewej: Hubert Śledziński, Marian Nowakowski, Marcin Woźniak, Igor Griszczuk, Krzysztof Szablowski, Robert Jabłoński