Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

2006/2007 ANWIL WŁOCŁAWEK

Po czterech latach spędzonych we Włocławku, umowy trenerskiej nie przedłużył Andrej Urlep. Choć poprzedni sezon w wykonaniu jego zespołu był burzliwy, to wszyscy doceniali zasługi Słoweńca. Za jego sprawą Anwil zdobył upragniony tytuł mistrza Polski, a także dwa tytuły wicemistrzowskie. Pracę Urlepa miał kontynuować jego rodak i dotychczasowy asystent David Dedek. Nowy trener rozpoczął kompletowanie składu od zatrudnienia Marka Dickela (wcześniej Lokomotiv Rostov), Nikoli Otasevicia (OKK Belgrad), Brandona Kurtza (Elitzur Ashkelon) i Dusana Bocevskiego (Dynamo Moskwa Region). Na grę w Anwilu udało mu się również namówić najlepszego gracza reprezentacji Polski Andrzeja Plutę, oraz wracającego po kontuzji Zbigniewa Białka. Z ubiegłorocznego składu pozostali: Gatis Jahovics, Seid Hajrić, Wiktor Grudziński oraz Bartłomiej Wołoszyn. 

Z takim składem Anwil przystąpił do gier przedsezonowych, w których prezentował się co najmniej zadowalająco. Co prawda, w rozgrywanym po raz drugi turnieju Kasztelan Basketball Cup nasz zespół uplasował się na trzeciej pozycji, jednak dobra gra dawała podstawy do optymizmu. Liga również rozpoczęła się po myśli zespołu. Anwil zanotował trzy kolejne zwycięstwa (nad Zniczem Jarosław, Turowem Zgorzelec i Czarnymi Słupsk). O ile o późniejszą porażkę ze Śląskiem Wrocław pretensji mieć nie można, to już wpadki z Kagerem Gdynia, Polpakiem Świecie i Polonią Warszawa nie mogły przejść bez zdecydowanych ruchów włodarzy klubu. Rozpoczęto od szukania wzmocnień. Do Włocławka sprowadzeni zostali: Mladen Soskić, Bojan Pelkić, lecz najważniejszym był transfer Otisa Hilla z KK Split. Jak się później okazało, Amerykanin z nawiązką wypełnił lukę po zwolnionym Brandonie Kurtzu. Niestety, Anwil wciąż zawodził. Szalę goryczy przelał grudniowy mecz z Kotwicą Kołobrzeg, po którym Davida Dedka zastąpił znany słoweński trener Ales Pipan. Oprócz owocnej pracy ze Slovanem Ljubljana nowy szkoleniowiec Anwilu mógł pochwalić się stanowiskiem trenera silnej reprezentacji Słowenii.

Swoją pracę we Włocławku Pipan rozpoczął od porażki z Prokomem Trefl Sopot. Na przygotowanie drużyny do tego meczu miał jednak tylko jeden dzień, więc miarodajne mogą być dopiero jego późniejsze wyniki. Wśród nich przeważały zwycięstwa, które pozwoliły zespołowi awansować na 4 pozycję w tabeli po 26 ligowych kolejkach. Szczególnie cenny triumf odniósł Anwil na zakończenie sezonu zasadniczego. Udało się bowiem zrewanżować Prokomowi, demolując go 100:68. Znakomite zawody rozegrał wtedy Hajrić, który do spółki z Plutą zdobył niemal połowę punktów drużyny. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Ales Pipan dysponował już wtedy Goranem Jagodnikiem i Chrisem Thomasem. Były ty głośne transfery, bo były gracz Prokomu spotykał się dotąd głównie z niechęcią włocławskich kibiców, a z kolei Thomas zastąpił dobrze grającego ale borykającego się z kontuzją pleców Marka Dickela. Ważniejsze od otoczki medialnej były jednak osiągnięcia sportowe obydwu koszykarzy, a te ocenić można wysoko.

Po spektakularnym zwycięstwie nad Prokomem szybko przyszedł zimny prysznic. W pierwszym ćwierćfinałowym meczu we Włocławku Anwil przegrał z Czarnymi Słupsk po dwóch dogrywkach 86:96. Był to przedziwny mecz, w którym mimo miażdżącej przewagi na tablicach i braku w dogrywce dwóch podstawowych wysokich koszykarzy gości nie udało nam się obronić wypracowanej przewagi. Konieczne stało się więc wygranie drugiego spotkania w Hali Mistrzów i tak też włocławianie uczynili. Co prawda Czarni zagrali równie ambitnie jak dzień wcześniej, ale tym razem Anwil wykorzystał atut dłuższej ławki rezerwowych i po emocjonujących 40 minutach osiągnął przewagę 66:57. Podopieczni Igora Griuszczuka wywieźli z Hali Mistrzów korzystny remis i głośno mówili, że swojej szansy na awans będą szukać w Słupsku. W kolejnych dwóch meczach mieliśmy zatem powtórkę niesamowitej walki, dramatyczne zwroty akcji i walkę punkt za punkt. W tej męskiej grze górą okazali się koszykarze Anwilu. Już same wyniki - 66:64 i 85:82 - uświadamiają, jak zacięta była to rywalizacja (w sumie wygrana zaledwie 4 punktami).

W półfinale Anwil trafił na Prokom Trefl Sopot. Był to już 6 play-off pod rząd w którym włocławianie mierzyli się z ekipą z Sopotu. Wśród trzech dotychczasowych potyczek w finale i dwóch w półfinale udało się wygrać tylko tę, pamiętną z 2003 r. Jednak po triumfie na koniec rundy zasadniczej i zwycięskim boju z Czarnymi w ekipie Anwilu panował umiarkowany optymizm. Niestety solidny, euroligowy skład Prokomu okazał się za mocny na własnym parkiecie. Stojące na bardzo wysokim poziomie spotkania zakończyły się wynikami 90:83 i 90:89. Rewanż miał się dokonać we Włocławku. Ales Pipan znów nastawił swój zespół na walkę przez pełne 40 minut. Taktyka "na zamęczenie rywala" przyniosła efekt - Anwil pewnie pokonał Prokom 87:67. Było jednak jasne, że goście będą chcieli wywieźć z Hali Mistrzów choć jedno zwycięstwo, bo niemal gwarantowałoby ono awans do finału. Skoro nie udało się to w meczu nr 3, to sopocianie rzucili na szale wszystkie swoje siły w kolejnym spotkaniu. Po bardzo zaciętym boju i efektownej końcówce meczu Anwil wygrał po raz drugi 82:74. Kolejne zwycięstwo zapewnił Prokomowi najdroższy koszykarz w historii polskiej ligi Huseyin Besok. 19 punktów i 11 zbiórek tego krytykowanego dotąd środkowego miało duży wpływ na rezultat 71:57. W kolejnym meczu - tym razem znów we Włocławku - królem parkietu był jednak inny center, Otis Hill z Anwilu. Do spółki z Andrzejem Plutą zdobył 42 punkty, dając naszemu zespołowi cenne zwycięstwo 86:76. O wszystkim miał więc zadecydować siódmy mecz, rozgrywany w Sopocie. Jak przystało na takie starcie obie drużyny stworzyły wspaniałe widowisko. Po stronie Anwilu znów najskuteczniejsi byli Pluta z Hillem, a w Prokomie zdecydowanie przodował Slanina. Wyróżnienie tych koszykarzy nie powinno jednak zaciemniać obrazu wszystkich pozostałych zawodników, którzy poziomem również dostosowali się do stawki spotkania. Niestety, w końcowym rozrachunku znów lepszy okazał się Prokom i to on zwyciężył całą serię 4:3.

Anwilowi pozostała walka o brązowe medale. Na ten kruszec chrapkę miał też Śląsk Wrocław, który w półfinale gładko uległ Turowowi Zgorzelec. Nasz zespół, choć był faworytem tej rywalizacji i zwycięzcą pierwszego pojedynku musiał jednak uznać wyższość przeciwnika. Zabójczą defensywą udało się wrocławianom najpierw pokonać Anwil we Włocławku, a następnie powtórzyć to we własnej hali. Z zespołu, który imponował w półfinale zupełnie uszło powietrze.

Bez sukcesów zakończył Anwil również zmagania w europejskich pucharach. Rywalizując w grupie z ZMP Zeleznik Belgrad, BK Ventspils, Snaidero Udine, SIG Strasbourg i Besiktas ColaTurka Stambuł nasza drużyna zajęła 5. miejsce. Z bilansem 3:7 nie udało się awansować do kolejnej fazy ULEB Cup. Nadzieje na nawiązanie do udanych występów w Europie trzeba było więc odłożyć do kolejnego sezonu.

Na osłodę włocławskim kibicom pozostał wywalczony we wspaniałym stylu Puchar Polski. Droga po to trofeum nie była łatwa. Atrakcyjna, turniejowa formuła rozgrywek wymagała utrzymania przez trzy dni wysokiej formy, koncentracji, a przede wszystkim ogromnego nakładu sił. Lutowy finał odbywający się nad morzem miał dwóch gospodarzy. Pierwszym z nich był Kager Gdynia, ćwierćfinałowy rywal Anwilu. Gromiąc go 98:77 nasi koszykarze udowodnili, że mają realne szanse na końcowy sukces. Aby jednak zagrać w finale należało najpierw pokonać Czarnych Słupsk. Tak też się stało. Po ciekawym spotkaniu włocławianie triumfowali 81:72. Mało kto się jednak wówczas spodziewał, że i po finałowym meczu z Prokomem Trefl Sopot nastroje będą bliskie euforii. Grający we własnej hali i będący w znakomitej formie sopocianie byli przeciwnikiem najgroźniejszym z możliwych. Na szczęście, koszykarze Anwilu po raz kolejny pokazali, że w sporcie zdarzyć się może wszystko. Rozegrali jedno z najlepszych spotkań w sezonie i po wyrównanym boju pokonali Prokom 72:66. W ich ręce powędrował nie tylko okazały puchar, ale również nagrody indywidualne. Najważniejszą z nich - MVP turnieju - otrzymał kapitan zespołu Andrzej Pluta.

Zdobycie Pucharu Polski przez Anwil spotkało się z dużym uznaniem w środowisku koszykarskim. Wszak finałowym rywalem był obrońca tytułu, mistrz Polski i uczestnik Top16 Euroligi. Ta rywalizacja nadała nowego blasku zarówno pucharowi, jak i drużynie Alesa Pipana.

Miejsce po sezonie: 4

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 4

Zespół: Zbigniew Białek, Dusan Bocevski, Mark Dickel, Wiktor Grudziński, Seid Hajrić, Otis Hill, Goran Jagodnik, Gatis Jahovics, Brandon Kurtz, Kamil Michalski, Nikola Otasević, Bojan Pelkić, Andrzej Pluta (cpt.), Mladen Soskić, Chris Thomas, Bartłomiej Wołoszyn

Trenerzy: David Dedek, Ales Pipan, Damjanović (asystent), Milija Bogicević (asystent)

Od lewej: Piotr Abrolat, Gatis Jahovics, Hubert Hejman, Goran Jagodnik, Milija Bogicević, Otis Hill, Ales Pipan, Dusan Bocevski, Wiktor Grudziński, Zbigniew Polatowski, Seid Hajrić, Andrzej Pluta, Zbigniew Białek, Nikola Otasević, Bartłomiej Wołoszyn, Chris Thomas