Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zadanie (już prawie) wykonane. 2:0!

Sobota, 28 Kwietnia 2018, 23:00, Michał Fałkowski

Koszykarze Anwilu Włocławek zrobili, co sobie zakładali. Ogrywając PGE Turów Zgorzelec w drugim meczu 86:72, prowadzą w serii 2:0. Rywalizacja przenosi się do hali przeciwnika.

TŁO: Po wygranej w pierwszym meczu, Anwil Włocławek miał bardzo prosty plan: wygrać drugie spotkanie i zapewnić sobie komfort przed wyjazdem do Zgorzelca. Pomóc w tym miała Hala Mistrzów i jej rekordowa frekwencja.

KLUCZOWY MOMENT: W połowie drugiej kwarty PGE Turów prowadził 29:25 i wszystko wskazywało na to, że mecz będzie wyrównany do samego końca. Jak się jednak okazało – nic bardziej mylnego. Cztery oczka rzucił Michał Nowakowski, siedem punktów z rzędu dołożył Jarosław Zyskowski i to właśnie dzięki punktom tego duetu Anwil najpierw wyrównał stan pojedynku, a następnie wyszedł na prowadzenie. W tym momencie uaktywnił się także Quinton Hosley, który choć nie punktował, zanotował w drugiej kwarcie sześć asyst. Rottweilery zbudowały więc przewagę (49:37), którą w trzeciej kwarcie jeszcze zwiększyły (71:51). I było po meczu…

NAJSKUTECZNIEJSZY ZAWODNIK: 17 punktów tym razem uzbierał Ivan Almeida, choć potrzebował do tego 14 rzutów z gry. El Condor chciał po raz kolejny pokazać, że stać go na wielką grę po tym, jak przed meczem odebrał statuetki za MVP Sezonu Zasadniczego oraz za wybór do Pierwszej Piątki z rąk Prezesa EBL, Radosława Piesiewicza. I kilka akcji, w tym dwa dynamiczne wsady, rzeczywiście mogły ugruntować wybór trenerów ligi.

ZESPÓŁ: Poza Rafałem Komendą, wszyscy zawodnicy zapunktowali w sobotnim ćwierćfinale. Świetną zmianę dał Jarosław Zyskowski (13 oczek, cztery zbiórki), a pewnością pod koszem imponował Paweł Leończyk (12 oczek, siedem zbiórek). Świetne zawody pod względem efektywności w grze zagrał także wspomniany Hosley (10 asyst, cztery przechwyty), zaś Mario Ihring dał niezłą zmianę w trzeciej kwarcie (siedem punktów). Wysiłek wszystkich graczy złożył się na 23 asysty, co jest wynikiem więcej, niż dobrym.

KANONADA ZZA ŁUKU: Włocławianie trafili pięć trójek w pierwszej kwarcie (w tym dwie Ante Delasa), ale taką samą liczbą trafień odpowiedzieli zgorzelczanie (w tym trzy Camerona Ayersa). Mogłoby więc się wydawać, że obie drużyny idą na rekord, zwłaszcza że obie miały w tym elemencie wskaźnik 5/7. W kolejnych etapach meczu nie było już jednak tak dobrze. Anwil trafił 4/13, a PGE Turó1) – 7/20.

KLUCZOWA STATYSTYKA: Po raz ostatni włocławianie zanotowali dziewięć lub mniej strat… 28 października podczas meczu z Czarnymi Słupsk (dokładnie osiem). Ostatnio koszykarze Anwilu mieli sporo problemów z ograniczaniem błędów własnych, więc dzisiejszy wynik w tym elemencie musi budzić uznanie. – Poprawiliśmy walkę na tablicach, byliśmy lepsi w rzutach wolnych, ale to, co nas zabiło to straty, które wynikały z dobrej defensywy Anwilu – powiedział trener Michael Claxton. PGE Turów, dla porównania, miał 17 strat.

WOKÓŁ PARKIETU: 3605 fanów to nowy rekord Hali Mistrzów nie tylko w tym, ale w kilku bądź kilkunastu ostatnich latach. Atmosfera we włocławskiej arenie była w sobotni wieczór tak znakomita, że to właśnie temu elementowi trener Igor Milicić poświęcił pierwsze słowa swojej wypowiedzi na konferencji pomeczowej. – Muszę i chcę podziękować naszym kibicom, którzy dzisiaj licznie zgromadzili się w hali i dali nam wielką energię – stwierdził trener Anwilu.

COMING SOON: We wtorek, 1 maja o godz. 20.00 mecz numer trzy ćwierćfinałowej rywalizacji. Rottweilery z pewnością pojadą do Zgorzelca po to, aby rozegrać tylko jedno starcie…

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 86:72 (23:23, 26:14, 22:14, 15:21)

Anwil: Almeida 17, Zyskowski 13, Leończyk 12, Ihring 7, Airington 6, Delas 6, Łączyński 6, Wojciechowski 6, Hosley 5, Nowakowski 4, Sobin 4, Komenda 0

PGE Turów: Ayers 18, Balmazović 14, Camphor 10, Waldow 9, Skibniewski 6, Jarecki 5, Patoka 4, Borowski 3, Bochno 2, Petrukonis 1