Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Igor Milicić: Quinton pasuje do gry Anwilu

Czwartek, 01 Lutego 2018, 14:06, Michał Fałkowski

- Quinton to zawodnik, który nie musi oddawać 15-20 rzutów w każdym meczu i jednocześnie bez zdobywania punktów może być najlepszy na parkiecie - mówi trener Igor Milicić o nowym graczu.

Michał Fałkowski: Quinton Hosley nowym zawodnikiem Anwilu Włocławek. Dlaczego wybrał trener akurat tego gracza?

Igor Milicić: Quinton pasuje do tego, co gra Anwil Włocławek. To jest zawodnik, który nie musi oddawać 15-20 rzutów w każdym meczu i jednocześnie bez zdobywania punktów może być najlepszy na parkiecie. W ostatnim czasie musieliśmy radzić sobie w obliczu różnych kontuzji czy chorób i poradziliśmy sobie tylko dlatego, że gra się raz w tygodniu. W play-off takie rzeczy nie przejdą. Dlatego jestem zadowolony z podpisania akurat Quintona, który może zagrać na pozycjach od jeden do cztery. Poszerza nam rotację i możliwość zastosowania różnych wariantów ustawienia.

Oferta pojawiła się nagle.

- Tak to jest na rynku transferowym, że nagle ktoś staje się dostępny. Zadziałaliśmy szybko, ale nie pochopnie. Długo rozważaliśmy wszystkie scenariusze, a ja sam wielokrotnie rozmawiałem z Quintonem przedstawiając mu moje pomysły. Mogę dziś powiedzieć, że Hosley nie przychodzi do Anwilu ani ze względu na pieniądze, ani po to, by grać dla własnych statystyk. W pełni zaakceptował swoją rolę i chce pomóc zespołowi.

Hosley nie jest nominalnym rozgrywającym…

- Obserwowaliśmy rynek bardzo uważnie od kilku tygodni i jestem pewien, że Quinton będzie dla nas dużo bardziej przydatny, niż każda z tych jedynek, które mieliśmy możliwość zatrudnić. Oczywiście, było kilku graczy, na których nastawialiśmy się bardzo mocno, ale to była jeszcze za wysoka półka dla naszego klubu. Natomiast spośród tych, którzy byli dostępni i wyrażali zainteresowanie, żaden z nich nie przekonywał nas na 100 procent lub nie byliby to gracze, którzy zrobiliby różnicę. Nie chcieliśmy pozyskać gracza, który zatrzyma dobrze funkcjonującą drużynę. Nie chcieliśmy kogoś, kto chciałby oddawać 15 rzutów w meczu, albo przetrzymywać piłkę przez 15 sekund.

Jakiś konkretny przykład?

- Nie podam nazwiska, ale mogę opowiedzieć. Jest obecnie zawodnik we Włoszech, który wcześniej grał w NBA i dzisiaj statystycznie wypada bardzo przyzwoicie. Jednocześnie jednak my wiemy, że gdybyśmy go podpisali, to by tylko wyszło to na naszą niekorzyść. U nas trzeba grać w obronie, trzeba grać zespołowo, a do tego ja szukałem gracza, który może np. wejść pod kosz, a nie tylko będzie rzucał z obwodu. I takich zawodników – statystycznie wyglądających dobrze lub nawet bardzo dobrze – było mnóstwo, ale żaden z nich nie pasował do naszej koncepcji. U nas piłka mocno krąży między zawodnikami, nikt jej nie przetrzymuje, jesteśmy drugą najlepszą drużyną w lidze pod względem asyst, rzucamy najwięcej punktów. Naprawdę nie potrzebowaliśmy kogoś, kto by statystycznie wyglądał nieźle, ale zaburzał nasz rytm.

Szukał trener zawodnika o dużych gabarytach. Celem ulepszenia zbiórki?

- To było dla mnie bardzo ważne. Rzeczywiście szukałem jedynki, która może pomóc nam w walce na tablicach, która dzięki zasięgowi ramion pomoże nam także w obronie. I od razu uprzedzam pytanie kolejne, bo wiem, że kibice o tym dyskutują, tak, Quinton będzie wykorzystywany u nas na jedynce, podobnie jak w ostatnim czasie wykorzystywaliśmy Ivana Almeidę.

Hosley sprawi, że Anwil będzie miał możliwość gry bardzo wysokim składem…

- Tak. Oczywiście, nadal kluczowym naszym rozgrywającym jest Kamil Łączyński, który notuje bardzo dobry sezon, ale gdy będzie musiał usiąść na ławce, wówczas będziemy mieć duży komfort rotacji i ustawień w obronie. Na przykład będziemy mogli grać piątką, w której każdy z graczy mierzy dwa metry wzrostu.

Kibice zastanawiają się, czy do zespołu dojdzie jeszcze jakiś nominalny rozgrywający?

- Nieco żartując, Chicago Bulls w latach 90-tych też grali bez nominalnej jedynki, bo za rozgrywanie brał się Scottie Pippen (śmiech). Mówiąc poważnie: mamy półtora miesiąca, do zamknięcia okienka transferowego, aby zbadać temat i zobaczyć jak nasze założenia zafunkcjonują w praktyce. W lutym zagramy tylko raz w lidze i potem mamy Puchar Polski, a do tego dwie dłuższe przerwy między meczami, więc jest czas, aby wszystko spokojnie sprawdzić. Na ten moment nic więcej nie planujemy, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość.