Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Najlepszą obroną jest atak

Środa, 01 Lutego 2017, 20:54, Michał Fałkowski

Jak najlepiej zareagować na problemy z defensywą? Odpowiedzieć skutecznym atakiem. To powiedzenie gracze Anwilu Włocławek wzięli sobie do serca w drugiej połowie meczu i pokonali King Szczecin 86:80.

TŁO: W przypadku porażki Anwilu Włocławek w środę w Szczecinie, obie drużyny zrównałyby się punktami i w czołówce PLK zrobiłoby się bardzo ciasno. Wygrana Rottweilerów nad Kingiem oznaczałaby ucieczkę Anwilu na dystans dwóch zwycięstw.

PRZEBIEG SPOTKANIA: Rottweilery grały bardzo ospale w defensywie w pierwszej połowie i stąd King prowadził 41:38. W trzeciej włocławianie pokazali jednak czym jest skuteczna koszykówka po obu końcach parkietu. Wygrywając tę odsłonę 29:15, zawodnicy Igora Milicicia wyszli na prowadzenie 67:56. I gdy wydawało się, że będą kontrolować to spotkanie do końca, kilkoma celnymi trójkami szczecinianie wrócili do gry i w 37. minucie spotkania było tylko 73:72 dla gości. W końcówce to jednak koszykarze z Włocławka zachowali więcej zimnej krwi, a także…

KLUCZOWY MOMENT MECZU: …potrafili trafiać bardzo trudne rzuty, jak ten Nemanji Jaramaza na dwie minuty przed końcem meczu. Zegar pokazywał pięć sekund do końca akcji, gdy Serb zdecydował się na daleki rzut przez ręce Pawła Kikowskiego. Piłka poleciała wysokim lobem i… wpadła czysto do kosza. – Nie widziałem nic poza zegarem, ale wiedziałem, że muszę podjąć decyzję. Rzuciłem, wpadło. Już gdy piłka leciała, pomyślałem, że jest dobrze – cieszył się serbski zawodnik, który w środę zdobył 18 punktów, z czego dziewięć w ostatnich dwóch minutach spotkania.

NAJLEPSZY STRZELEC: Poza Jaramazem jeszcze Michał Chyliński rzucił 18 oczek (trzy trójki już w pierwszej kwarcie), ale skuteczniejszy od nich okazał się Paweł Leończyk, który w ostatnich tygodniach ma dobrą passę. Kilkanaście dni temu zapewnił Anwilowi zwycięstwo w Sopocie, a w Szczecinie miał 21 punktów (7/10 z gry) i cztery zbiórki. Silny skrzydłowy zablokował także trzypunktową próbę Michała Nowakowskiego na 10 sekund przed końcem meczu przy stanie 84:80 dla Anwilu. – Cieszę się z tego, że wygrywamy, a ja mam swój udział w dobrej grze zespołu. Jako zawodnik podkoszowy przede wszystkim czerpię jednak z podań moich kolegów, dlatego nie można zapominać o skutecznej postawie pozostałych koszykarzy – stwierdził „Leon”.

FAKT: Zbiórki będą kluczowe. Gracze Kinga grają bardzo szybko, często decydują się na rzuty po kilku sekundach akcji i nie wolno nam dopuścić do sytuacji, w której będą zbierać nam na naszej tablicy i ponawiać akcje – mówił przed meczem trener Igor Milicić, a jego zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty, wygrywając zbiórki 32:26. W całym spotkaniu szczecinianie tylko pięciokrotnie ponawiali akcje (Anwil – dziewięć razy).

STATYSTYKA: W pierwszej kwarcie Anwil popełnił pięć strat i chcąc poprawić swoją grę w ataku, musiał zacząć grać uważniej. Na szczęście, począwszy od drugiej odsłony włocławianie lepiej komunikowali się ze sobą w ataku i ostatecznie przez 30 kolejnych minut zrobili tylko osiem błędów własnych.

COMING SOON: Czasu na odpoczynek za dużo nie będzie. W sobotę włocławianie zmierzą się w Hali Mistrzów z MKSem Dąbrowa Górnicza i powalczą o trzynaste zwycięstwo w sezonie.

King Szczecin - Anwil Włocławek 80:86 (25:20, 16:18, 15:29, 24:19)

King: Kikowski 18, Brown 16, Dutkiewicz 13, Nowakowski 11, Robinson 11, Robbins 6, Skibniewski 2, Sword 2, Łukasiak 1, Garbacz 0

Anwil: Leończyk 21, Chyliński 18, Jaramaz 18, Łączyński 9, McCray 9, Dmitriew 5, Sobin 3, Młynarski 2, Washington 1, Komenda 0