Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

48 ran po zębach Rottweilerów

Niedziela, 20 Listopada 2016, 20:50, Michał Fałkowski

48 ran głębokich ran zadały Akademikom Rottweilery i wygrywając 93:45 na wyjeździe, pokazały jak wielka drzemie w nich moc. Dzięki zwycięstwu nad AZSem Anwil przesunął się na trzecią lokatę w tabeli.

TŁO: Anwil Włocławek nie wygrał w tym sezonie na wyjeździe, natomiast AZS Koszalin przegrał oba mecze u siebie. Rottweilery jechały jednak do Zachodniopomorskiego z konkretnym założeniem: sięgnąć po piąte zwycięstwo w sezonie i zagrać tak, aby zamknąć usta krytykom.

KLUCZOWY MOMENT: Trudno wskazać kluczowy moment w meczu, w którym prowadzi się przez 39 minut i 44 sekund, kiedy pozostałe 16 sekund to chwila od podrzutu piłki do pierwszego trafienia w meczu autorstwa Tylera Hawsa. Zdobywając kolejne punkty, Anwil zadawał ranę za raną na ciele AZSu Koszalin i już po pierwszej kwarcie prowadził 23:13. Gdy po dwóch kwartach włocławianie wygrywali 48:21 kwestia zwycięstwa była właściwie wyjaśniona. Gdy Anwil prowadził 61:29 w 28. minucie meczu wydawało się, że to już nokaut. Ostatecznie nokautowanie zakończyło się na 48 punktach różnicy.

NAJLEPSZY STRZELEC: Tyler Haws w najlepszy możliwy sposób odpowiedział na krytykę na jego temat w ostatnim czasie. Amerykanin świetnie wszedł w mecz i już do przerwy miał na swoim koncie 11 punktów na skuteczności 5/6 z gry. Ostatecznie jego licznik zatrzymał się na 13 oczkach i pięciu zbiórkach.

W ZESPOLE SIŁA: - To jest to! To jest ten pułap, na którym możemy grać jako zespół! – krzyczał do swoich zawodników trener Igor Milicić w szatni po meczu, jednocześnie im gratulując. Pięciu graczy zaliczyło dwucyfrową zdobycz, a wszyscy zawodnicy – łącznie z debiutującym w PLK Rafałem Komendą – zapisali się w kolumnie punktowej. Toney McCray dołożył 12 punktów i osiem zbiórek, Nemanja Jaramaz miał 11 oczek, a powracający po kontuzji Kamil Łączyński rzucił 10 punktów i rozdał sześć asyst.

STATYSTYKA: Jednym z kluczowych elementów tego spotkania miały być – wedle przedmeczowych założeń trenerów – zbiórki i już po zakończeniu pojedynku można stwierdzić, że dużo było w tym racji. Trener Milicić uczulał swoich zawodników, aby w walkę o odbite od obręczy piłki włączyła się cała drużyna i… poskutkowało. Anwil pokonał AZS na tablicach 40:24.

FAKTY: Choć w swojej historii Anwil Włocławek notował już zwycięstwa ponad 50-punktowe (rekord to 110:48 przeciwko Noteci Inowrocław), wygrana różnicą 48 oczek zapisze się w księgach jako piąty rezultat w historii klubu. Jednocześnie, wynik 93:45 to najwyższa wiktoria odkąd Igor Milicić objął drużynę latem 2015 roku, a także pokaz najlepszej defensywy zespołu. AZS był w stanie trafić tylko 19 z 57 rzutów z gry i popełnił aż 17 strat. Warto dodać, że Anwil wygrał po raz pierwszy w Koszalinie od trzech lat.

USŁYSZANE: - To było chyba całkiem niezłe spotkanie, co? Ale w paru momentach mogliśmy zagrać jeszcze lepiej – powiedział Nemanja Jaramaz po ostatniej syrenie i… wybuchnął gromkim śmiechem. Pogłos cieszących się włocławian długo odbijał się od ścian i korytarzy koszalińskiej areny.

COMING SOON: Anwil wygrał trzecie spotkanie z rzędu, awansował w tabeli PLK na trzecie miejsce, ale… to przecież nie ma być koniec serii! Już w piątek włocławianie zagrają o kolejne zwycięstwo w Lublinie z TBV Startem. Mecz ten pokaże stacja Polsat Sport.  

AZS Koszalin - Anwil Włocławek 45:93 (13:23, 8:24, 10:19, 14:27)

AZS: Zalewski 8, Sikora 7, Brown 6, Wall 6, Manigault 5, Nelson 4, Stelmach 4, Harris 2, Wadowski 2, Nowakowski 1, Wrona 0

Anwil: Haws 13, McCray 12, Jaramaz 11, Chyliński 10, Łączyński 10, Sobin 10, Leończyk 8, Dmitriew 6, Skibniewski 6, Młynarski 5, Komenda 2