Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Lepsza gra bez końcowego efektu

Niedziela, 06 Listopada 2016, 15:53, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek zagrał o wiele lepiej, niż w ostatnich dwóch spotkaniach, ale nie wystarczył to do zdobycia Gryfii. Rottweilery straciły koncentrację w końcówce i przegrały niedzielny mecz 75:80.

TŁO: Energa Czarni Słupsk nie wygrali jeszcze w tym sezonie w Gryfii, a Anwil Włocławek nie zwyciężył jeszcze na wyjeździe. Było więc oczywiste, że jedna spośród dwóch drużyn z bilansem 2-2 przełamie się.

KLUCZOWY MOMENT: W 32. minucie spotkania włocławianie prowadzili 63:60 po dwójkowej akcji Michała Chylińskiego z Josipem Sobinem. Niestety, przy korzystnym wyniku i solidnej postawie w defensywie zawodnicy Anwilu nie potrafili zadać kilku decydujących ciosów. W następnych pięciu minutach spudłowali sześć z siedmiu prób z gry, mieli trzy faule i trzy straty. Tymczasem Jerel Blassingame przymierzył dwukrotnie z daleka, akcję dwa plus jeden zaliczył Justin Jackson i gospodarze objęli prowadzenie (76:67), którego już nie oddali do końca.

NAJLEPSZY STRZELEC: Josip Sobin od początku spotkania był bardzo aktywny i przez długie minuty dominował w polu trzech sekund. Skuteczny w grze tyłem do kosza, miał 19 punktów (9/14 z gry), cztery zbiórki, asystę, przechwyt i blok. Niestety, jego postawa nie przełożyła się na zwycięstwo drużyny.

STATYSTYKA: Aż 60 procent za dwa zanotowali koszykarze Anwilu, trafiając 21 z 35 rzutów. Szkoda, że dobra skuteczność bliżej obręczy nie szła w parze z próbami dystansowymi. W pierwszej połowie Rottweilery ukuły rywali tylko cztery razy za trzy, a po zmianie stron – dwa. Słupszczanie odpowiedzieli aż 11 trafieniami zza łuku.

FAKT: Największą serię punktów rzuconych z rzędu bez odpowiedzi ze strony gospodarzy włocławianie zanotowali… w ostatniej minucie meczu. Wtedy od stanu 68:80 doprowadzili do wyniku 75:80. Wraz z ostatnim rzutem syrena w Gryfii oznajmiła jednak zwycięstwo gospodarzy.

DEBIUT: Nemanja Jaramaz odbył tylko jeden taktyczny trening (w sobotę uczestniczył jedynie w „rzutówce”) z zespołem, lecz mimo to zagrał prawie 17 minut. Serb zdobył cztery punkty (1/5 z gry, 2/2 z linii) a do jednej zbiórki dodał trzy straty.

ABSENCJA: W meczu z Miastem Szkła Krosno Tyler Haws zderzył się przypadkowo z jednym z fotografów i po spotkaniu pojechał do szpitala. I choć początkowo wydawało się, że nie ma problemów ze zdrowiem Amerykanina, w trakcie tygodnia zawodnik zgłosił, iż cierpi na bóle oraz zawroty głowy. Dalsze badania wykazały, że gracz ma lekkie wstrząśnienie mózgu, które uniemożliwiło mu występ w Słupsku. Od nowego tygodnia Haws powinien jednak wrócić do treningów.

KONFERENCJA PRASOWA: - Mecz był bardzo twardy. Przez 35 minut trzymaliśmy się naszych założeń i graliśmy dobre spotkanie. Niestety, w kluczowym momencie zabrakło nam cierpliwości, pozwoliliśmy rywalom zebrać kilka piłek w ataku, a sami nie potrafiliśmy skończyć akcji. Nie mam jednak nic do zarzucenia moim zawodnikom. Walczyli od początku do końca, byli aktywni, byli zaangażowani, nie udało się jednak przekuć tego zaangażowania w zwycięstwo - powiedział trener Igor Milicić, trener Anwilu.

COMING SOON: Już w piątek 11 listopada o godz. 18 kolejny mecz w Hali Mistrzów. W Święto Niepodległości włocławianie zagrają u siebie z Polfarmexem Kutno.

Energa Czarni Słupsk - Anwil Włocławek 80:75 (22:22, 17:16, 16:19, 25:18)

Energa Czarni: Blassingame 22, Kravish 15, Cesnauskis 11, Jackson 11, Surmacz 9, Jarmakowicz 6, Ginyard 4, Lewis 2, Seweryn 0

Anwil: Sobin 19, Łączyński 13, McCray 9, Skibniewski 9, Chyliński 7, Leończyk 7, Dmitriew 5, Jaramaz 4, Bojanovsky 2, Młynarski 0