Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Pusty magazynek w Dąbrowie

Piątek, 21 Października 2016, 21:08, Michał Fałkowski

Nie można wygrać meczu, gdy z gry notuje się skuteczność na poziomie niespełna 32 procent z gry. Anwil Włocławek miał pusty magazynek w Dąbrowie Górniczej i przegrał po raz drugi w sezonie.

TŁO: Liczby nie przemawiały za Anwilem. Nie dość, że włocławianie doznali porażki w Dąbrowie Górniczej w zeszłym sezonie, to jeszcze MKS nie przegrał żadnego spotkania - czy to sparingowego, czy ligowego - od początku okresu przygotowawczego.

KLUCZOWY MOMENT: Zaledwie osiem punktów rzuconych w drugiej kwarcie, fatalna skuteczność zza łuku w pierwszej połowie (14,3 procenta w postaci 2/14 z gry) i ogółem 25 punktów zdobytych do przerwy. Te liczby wystarczą za cały komentarz gry Anwilu. Dość powiedzieć, że nawet druga połowa, w której włocławianie prezentowali się lepiej, niż wcześniej, również została przegrana (31:34). Pomimo tego, w pewnym momencie trzeciej kwarty przy stanie 52:60 wydawało się, że rzutem na taśmę Anwil może jeszcze coś ugrać. Tyler Haws, który wcześniej zdobył osiem punktów z rzędu, pomylił się jednak w próbie dystansowej, a po chwili MKS rozwiał wątpliwości: Kerron Johnson zagrał dwa plus jeden, a Piotr Pamuła przymierzył za trzy. Potocznie mówiąc, było po meczu.

NAJLEPSZY STRZELEC: Wspomniany Tyler Haws znalazł swoją klepkę na parkiecie w Dąbrowie Górniczej dopiero w czwartej kwarcie i szybko zaliczył kilka trafień z rzędu. Tak szybko jak zapalił, równie szybko jednak zgasł. 15 punktów przy skuteczności 4/10 z gry nie może więc cieszyć Amerykanina.

STATYSTYKA: Anwil miał prawie dwa razy mniej strat, co gospodarze (10 przy 19), a takżę ponad dwa razy więcej przechwytów (12 do 5), a mimo to przegrał różnicą aż 14 oczek. Wszystko za sprawą skuteczności, a właściwie jej braku. W Dąbrowie Górniczej pusty magazynek miał przede wszystkim Michał Chyliński (1/11 z gry), ale odpowiedzialność nie obciąża tylko jego barków. Żaden z graczy Anwilu nie trafił więcej, niż cztery razy do kosza w tym meczu...

CIEKAWOSTKA: Przemysław Szymański powoli staje się "katem" Anwilu. W zeszłych rozgrywkach jego trzy trójki (pierwsze w sezonie) dały impuls dąbrowianom do zbudowania kilkunastopunktowej przewagi i w piątek... było podobnie. Skrzydłowy MKSu potrzebował zaledwie siedmiu minut w pierwszej połowie, by rzucić dziewięć oczek, a ostatecznie skończył mecz z dorobkiem 11 punktów.

COMING SOON: Ponad tydzień przerwy mają włocławianie przed kolejnym meczem. W sobotę 29 października Anwil zagra u siebie z Miastem Szkła Krosno.

MKS Dąbrowa Górnicza - Anwil Włocławek 70:56 (19:17, 17:8, 18:11, 16:20)

MKS: Pamuła 14, Johnson 12, Kowalenko 12, Szymański 11, Parzeński 6, Wilson 6, Wołoszyn 6, Kucharek 3, Gray 0, Piechowicz 0

Anwil: Haws 15, Dmitriew 9, Młynarski 9, McCray 8, Sobin 6, Leończyk 4, Łączyński 3, Chyliński 2, Skibniewski 0